- W okolicach Radomia grasuje szajka złodziei, okradająca plebanie pod nieobecność księży.
- Złodzieje wykorzystują czas mszy lub kolędy, a ich łupem padają pieniądze i dokumenty.
- Podejrzane ciemne audi kombi widziano w pobliżu miejsca włamania.
Włamania na plebanie pod Radomiem
Seria włamań na plebanie w okolicach Radomia budzi coraz większy niepokój wśród duchownych. Złodzieje doskonale wybierają moment - uderzają wtedy, gdy księża są na kolędzie lub odprawiają msze. Jak podał portal Fakt, ks. Piotr Gruszka z parafii w Jedlni-Letnisku poinformował o włamaniu, do którego doszło 5 stycznia późnym popołudniem, gdy wraz z innym kapłanem odwiedzał parafian. Zaapelował, by osoby, które zauważyły coś podejrzanego w pobliżu wikariatu, zgłaszały to policji w Pionkach. Dodał też, że modli się o opamiętanie i nawrócenie sprawców.
To jednak nie odosobniony przypadek. Jak informuje wyborcza.pl, włamywacze próbowali dostać się także na plebanię w Cerekwi, gdzie zostali spłoszeni. Z kolei 11 stycznia doszło do skutecznego włamania do mieszkań księży w Trablicach.
- Włamali się w trakcie wieczornej mszy. Wyłamali szybę w części plebanii, gdzie mieszka wikariusz. Ukradli gotówkę, dokumenty i karty bankomatowe. Elektronika ich nie interesowała, a w budynku nikogo nie było - relacjonuje ks. Jan Podsiadło w rozmowie z Faktem. Jak dodaje, parafianie zauważyli podejrzany samochód zaparkowany w pobliżu kościoła już na początku nabożeństwa.
Ciemne audi pod plebanią. Policja bada trop
- Ledwie rozpoczęła się msza, przy lasku obok plebanii zatrzymało się ciemne audi kombi. Policja sprawdza ten wątek. Wszystko wskazuje na to, że działa zorganizowana grupa, która obserwuje księży chodzących po kolędzie - mówi proboszcz ks. Jan Podsiadło, cytowany przez Fakt.
Duchowny podkreśla, że w jego parafii kapłani czują się bezpieczniej dzięki czujności mieszkańców. - W naszej parafii jest bezpiecznie, bo jesteśmy zawsze w towarzystwie mieszkańców. Gospodarz odprowadza księdza do furtki i przekazuje go kolejnemu gospodarzowi, żeby duchowny nie zostawał sam. Mieszkańcy ostrzegają się też wzajemnie przed nieznajomymi. Mniej bezpieczniej jest w miastach. Tam często duchowny zostaje sam i jest bezradny w razie napaści - zaznacza.
Policja prowadzi postępowania w sprawie serii włamań. Jak podała Wyborcza, podobne zdarzenia miały miejsce m.in. w Przasnyszu (31 grudnia), Grójcu (1 stycznia) i Płońsku (4 stycznia). W ciągu dwóch tygodni na Mazowszu odnotowano pięć włamań i jedno usiłowanie włamania na plebanie.
Źródła: Fakt, wyborcza.pl