Zabił dziadków i "na chłodno" opisał zbrodnię. Podczas przesłuchania przyznał się i był spokojny

2026-02-20 18:00

Spokojny, opanowany, bez emocji - tak podczas składania wyjaśnień zachowywał się 29-latek podejrzany o podwójne zabójstwo w Raciążu. Prokuratura bada motywy tej wstrząsającej zbrodni, do której doszło w Środę Popielcową.

Dziadkowie zginęli z rąk wnuka. 29-latek usłyszał zarzuty. Przyznał się, był spokojny

i

Autor: Tomasz Nowociński

W minioną Środę Popielcową, w jednym z domów jednorodzinnych w Raciążu, rozegrały się sceny jak z najgorszego horroru. 29-letni Aleksander G. zaatakował swoich dziadków - 72-letnią Danutę oraz 86-letniego Andrzeja. Służby o wszystkim dowiedziały się od... samego sprawcy.

Szokujący telefon na 112

Gdy dyspozytor odebrał zgłoszenie, nie mógł przypuszczać, że po drugiej stronie słyszy mordercę, który właśnie dokonał egzekucji na własnej rodzinie. Aleksander G. nie uciekał, nie ukrywał się - sam wezwał pomoc.

- Około godziny 22:40 za pośrednictwem numeru 112 otrzymaliśmy zgłoszenie od mężczyzny, który powiedział, że zabił dwie osoby i poprosił o przyjazd służb. Policjanci natychmiast zostali skierowani pod wskazany adres w Raciążu. Na miejscu pod domem jednorodzinnym zastali 29-letniego zgłaszającego. Mężczyzna ten był trzeźwy. Wewnątrz budynku funkcjonariusze ujawnili ciała dwóch osób: 72-letniej kobiety i 86-letniego mężczyzny. Wstępnie ustaliliśmy, że były to osoby spokrewnione z zatrzymanym. Byli to jego dziadkowie

 - mówiła niedługo po zdarzeniu nadkom. Kinga Drężek-Zmysłowska.

"Na chłodno" opisał rzeź dziadków

W piątek (20 lutego) 29-latek został przewieziony do Prokuratury Rejonowej w Płońsku. Przesłuchanie trwało pięć godzin, ale to nie czas trwania procedur wzbudził największe emocje, lecz zachowanie oskarżonego. Aleksander G. bez cienia żalu czy zdenerwowania opowiadał o tym, co zrobił.

Mężczyzna był wyjątkowo opanowany. Przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył bardzo szczegółowe wyjaśnienia, które teraz będą weryfikowane. Prokuratura Okręgowa w Płocku potwierdziła, że jego relacja jest spójna z tym, co zabezpieczono na miejscu zbrodni.

Nieoficjalnie mówi się, że motyw zbrodni miał charakter rodzinny, jednak prokuratura na tym etapie nie ujawnia szczegółów.

Narzędzia zbrodni: Siekiera i nóż przypominający maczetę

Atak był wyjątkowo brutalny, dlatego prokurator postawił mężczyźnie zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Na miejscu tragedii śledczy odnaleźli dwa przedmioty, którymi zadawano ciosy: siekierę (lub toporek) oraz długi, przerażający nóż o wyglądzie maczety.

Ofiary były doskonale znane lokalnej społeczności. Andrzej G. przez lata służył mieszkańcom jako fachowiec od naprawy pralek i lodówek, a pani Danuta była aktywną działaczką - śpiewała w chórze i udzielała się w kole gospodyń wiejskich oraz w kółku różańcowym.

Tragiczne fatum? 

W tle tej wstrząsającej sprawy pojawia się mroczna przeszłość rodziny. Jak ustalił reporter "SE", ojciec 29-latka odbywa obecnie karę więzienia za brutalne morderstwo swojej żony - matki Aleksandra G. Śledczy będą teraz sprawdzać, czy to dramatyczne wydarzenie miało wpływ na to, że mężczyzna z taką zimną krwią odebrał życie swoim dziadkom.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki