- Tragiczny wypadek na Grochowskiej, w którym zginął 6-latek, doprowadził do postawienia zarzutów dwóm kierowcom.
- Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga zarzuca obu kierującym spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz obrażeń u trzech osób.
- Niewłaściwe zachowanie i naruszenie zasad ostrożności przez obu kierowców miało bezpośredni wpływ na tragiczną śmierć dziecka.
- Czy obaj kierowcy poniosą konsekwencje swoich działań i jaka kara ich czeka?
Śmiertelny wypadek na Grochowskiej. Kierowcy usłyszeli zarzuty
- Zostało wszczęte śledztwo w kierunku spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Prokurator, po analizie zgromadzonego materiału dowodowego - w tym oględzin miejsca zdarzenia, zapisów monitoringu oraz przesłuchań świadków - uznał, że istnieją podstawy do postawienia zarzutów wobec obojga kierowców. Chodzi o spowodowanie wypadku komunikacyjnego w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym wobec jednej osoby oraz spowodowanie obrażeń ciała powyżej siedmiu dni wobec trzech innych osób. Za ten czyn grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności. Trzy osoby nadal przebywają w szpitalu – powiedziała „Super Expressowi” prok. Karolina Staros, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Sprawdź też: 6-letni chłopiec zginął w Warszawie. Jest nagranie z wypadku. Tak do niego doszło [TYLKO U NAS]
Prokuratura nie ma wątpliwości co do odpowiedzialności obu kierujących.
– Prokurator prowadzący sprawę uznał, że zachowanie obu kierowców oraz naruszenie przez nich zasad ostrożności w ruchu drogowym - zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie - doprowadziło do tego wypadku. Skutkiem była śmierć jednej osoby oraz obrażenia ciała u trzech kolejnych. Gdyby choć jedna z osób kierujących zachowała należytą ostrożność, do tej tragedii by nie doszło – dodała prokurator.
Na obecnym etapie postępowania nie zapadła jeszcze decyzja w sprawie ewentualnego zastosowania tymczasowego aresztu wobec podejrzanych. Wciąż są przesłuchiwani przez śledczych.
Warszawa w żałobie
Tragedia na Pradze-Południe wstrząsnęła lokalną społecznością. Jak ustalił „Super Express”, 6-letni chłopiec uczęszczał do jednego z przedszkoli w okolicy. Mieszkańcy gromadzą się w miejscu wypadku, by oddać hołd zmarłemu dziecku. Z każdą godziną przybywa zniczy i kwiatów. Pracownice przedszkola, w którym uczył się chłopiec, nie kryją rozpaczy. „Były zdruzgotane. Płakały tak bardzo, że nie były w stanie rozmawiać” - relacjonuje nasz reporter.
W wyniku wypadku poszkodowane zostały cztery osoby, w tym tragicznie zmarły 6-letni chłopiec. Trzy kobiety zostały przewiezione do szpitala. Kierowcy obu pojazdów byli trzeźwi i zostali zatrzymani przez policję pod nadzorem prokuratora. Na miejscu zdarzenia przeprowadzono oględziny z udziałem biegłego z zakresu ruchu drogowego