Katastrofa w kamienicy w sercu Warszawy
W środę, 12 sierpnia, w samym centrum Warszawy doszło do bardzo niebezpiecznego zdarzenia. Tuż po godz. 14 służby otrzymały informację o zawaleniu się stropów w zabytkowej kamienicy przy ul. Książęcej 6. Na miejsce natychmiast wysłano dziesiątki strażaków, ratowników i policjantów.
Ze wstępnych informacji wynikało, że stropy zawaliły się na wysokości pierwszego i drugiego piętra. Szczególnie alarmujący był fakt, że w chwili wypadku na terenie obiektu pracowali ludzie. Młody, 17-letni pracownik z Ukrainy runął razem ze stropami. Konieczne było wyciąganie go z gruzowiska.
Na szczęście nastolatkowi nie stało się nic poważnego. Doznał jedynie lekkich obrażeń, mimo to zdecydowano o przewiezieniu go do szpitala.
W międzyczasie ewakuowano pozostałych pracowników, a do zniszczonej części budynku weszli specjaliści. Następnego dnia, w czwartek, 13 sierpnia, kamienicę odwiedzili również inspektorzy z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.
Zobacz także: Wielka przebudowa ulicy Grójeckiej. Utrudnienia dla kierowców
„I tak by doszło do zawalenia”
W rozmowie z reporterem „Super Expressu” Andrzej Piliszek, współwłaściciel spółki deweloperskiej Myoni Group, do której należy zabytkowa kamienica, mówi wprost: do tej katastrofy budowlanej i tak by doszło. Jego zdaniem złożyły się na to trzy powody.
Jak tłumaczy inwestor, problemem okazały się nie tyle same stropy, ile filar ściany nośnej.
– Po pierwsze, duży filar nośny na drugiej kondygnacji został zaprojektowany tak, aby utrzymywać ciężar dachu. Jednak w pewnym momencie dobudowano aż dwie kolejne kondygnacje. Po drugie, musieliśmy zamurować ściany i otwory okienne, które osłabiały całą konstrukcję. W tym celu konieczne było skucie tynków. To prowadzi do trzeciego powodu: kiedy usunęliśmy tynki, ciężar okazał się dla filaru zbyt duży i runął. Za nim poleciały podtrzymywane przez niego stropy – wyjaśnia deweloper.
– Dobrze, że stało się to teraz, a nie w momencie oddawania mieszkań albo podczas jakiejś imprezy – dodaje Andrzej Piliszek.
Pustostan ma zamienić się w ekskluzywny apartamentowiec
Zabytkowa kamienica przy skrzyżowaniu Nowego Świata i Książęcej przez lata należała do spółki AFI Europe, która nabyła nieruchomość od Warszawskiego Przedsiębiorstwa Geodezyjnego w 2019 r. W czerwcu obiekt został sprzedany Myoni Group wraz z pozwoleniami i projektami budowlanymi.
Nowy właściciel miałby w praktyce prawo „wybebeszyć” zabytek, zostawiając jedynie jego historyczną elewację. Zdecydowano się jednak na odrestaurowanie przedwojennej zabudowy, także wewnątrz gmachu.
– Wezwaliśmy już specjalistę, pana Witolda Rybińskiego, który przeanalizuje schemat naprawy i zabezpieczeń. Później zmodyfikowany projekt ponownie przekażemy do PINB-u. Prace przy ul. Nowy Świat 2 mogą być kontynuowane bez większych problemów. Kamienica jest rozdzielona widoczną ścianą nośną. Nawet balkony są na nieco innych wysokościach – tłumaczy Piliszek.
Przeczytaj również: Podpalenie przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych. 20 osób uciekło z budynku
Myoni Group zamierza przywrócić blask tej perełce przedwojennej architektury. Na parterze i antresoli mają znaleźć się lokale usługowe, a na wyższych kondygnacjach luksusowe apartamenty. Ich powierzchnia ma wynosić od 28 do około 90 mkw. Będą przeznaczone raczej dla zamożniejszych klientów.
"Kamienica pod Rolexem" to znany symbol miasta
Kamienica Natansona, zwana też „kamienicą pod Rolexem”, jest jedną z najbardziej znanych w stolicy. Część od strony Nowego Światu została pierwotnie zaprojektowana jako obiekt biurowy. Budynek powstał w latach 1913-1914 według projektu Józefa Napoleona Czerwińskiego i Wacława Heppena. Sześciokondygnacyjny gmach ma łącznie ponad 5 tys. mkw. powierzchni.
Całość, włącznie z częścią przy ul. Książęcej 6 oraz oficynami, została wpisana do rejestru zabytków w 2006 r.
Nowoczesne apartamenty mają zostać oddane do użytku w 2028 r.