Zarzuty po katastrofie w Mławie. Prokuratura wskazuje przyczynę zawalenia hali
Przyczyną zawalenia się części hali przy ul. Grota-Roweckiego w Mławie w listopadzie 2024 r. było niewłaściwe prowadzenie prac montażowych, polegających na nawiercaniu elementów konstrukcyjnych budynku. Tak wynika z opinii biegłego z zakresu budownictwa, na podstawie której prokuratura przedstawiła zarzuty właścicielowi firmy wykonującej instalację alarmową. Do katastrofy doszło 20 listopada 2024 r. Zawalił się dach oraz jedna ze ścian obiektu, w którym dawniej mieściła się zajezdnia PKS. Na miejscu zginęli dwaj bracia w wieku 29 i 30 lat – pracownicy firmy montującej monitoring. Ranny został 30-letni pracownik przedsiębiorstwa prowadzącego w budynku działalność gospodarczą. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku Bartosz Maliszewski, biegły wskazał, że roboty związane z montażem instalacji alarmowej prowadzono w sposób nieprawidłowy. Nawiercanie elementów konstrukcyjnych miało osłabić strukturę budynku i doprowadzić do zawalenia jego części. W ocenie prokuratora odpowiedzialność za te działania ponosi osoba kierująca pracami, czyli właściciel firmy wykonującej montaż.
Mężczyzna usłyszał zarzuty sprowadzenia katastrofy budowlanej oraz niedopełnienia obowiązków w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy. Prokuratura wskazuje, że działał nieumyślnie. Grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności, ponieważ w wyniku zdarzenia śmierć poniosły dwie osoby. Śledztwo nie zostało jednak zakończone. Jak zaznaczył rzecznik płockiej prokuratury, postępowanie będzie przedłużone ze względu na składane wnioski dowodowe oraz oczekiwanie na raport końcowy z kontroli Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego.
Początkowo sprawę prowadziła Prokuratura Rejonowa w Mławie, jednak z uwagi na jej złożoność przejęła ją Prokuratura Okręgowa w Płocku. W toku postępowania przeprowadzono szczegółowe oględziny, także podczas rozbiórki uszkodzonej hali. Ze względu na ryzyko zawalenia niestabilnych fragmentów konstrukcji wykorzystano drona oraz skaner 3D do udokumentowania stanu obiektu. Akcja ratownicza po katastrofie trwała kilka godzin. Wzięło w niej udział 70 strażaków, w tym specjalistyczne grupy techniczne i poszukiwawcze z kilku miast oraz jednostki z Warszawy. Działania koordynował sztab kryzysowy, a przy Komendzie Wojewódzkiej Policji w Radomiu powołano specjalną grupę dochodzeniowo-śledczą.