Do dramatycznej interwencji doszło w październiku 2024 roku przy ul. Reymonta w Józefowie. Widok na posesji był makabryczny. Wśród brudu i odchodów znajdowały się skrajnie zaniedbane zwierzęta oraz ich szczątki. Łącznie znaleziono tam 36 psów i kotów. 20 z nich już nie żyło lub nie udało się ich uratować. Ocalało 13 psów i 3 koty. Właścicielka została zatrzymana i usłyszała zarzut znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem.
Psy i koty zostały zabrane przez organizacje prozwierzęce w trybie interwencyjnym. Później burmistrz miał rozstrzygnąć, czy ich odebranie było zasadne. Po niemal dwóch latach Marek Banaszek odmówił jednak zatwierdzenia czasowego odebrania zwierząt.
Urząd czekał na informacje z prokuratury
Jak już informowaliśmy, między urzędem a organizacjami pomagającymi zwierzętom trwa spór o dokumenty. Magistrat twierdzi, że mimo wielokrotnych wezwań nie otrzymał informacji pozwalających dokładnie ustalić stan każdego zwierzęcia w momencie interwencji. Organizacja przekonuje natomiast, że odpowiednie materiały znajdują się m.in. w aktach policji i sprawy karnej.
Na oficjalnej stronie Józefowa urząd przedstawił swoje stanowisko. Poinformował, że burmistrz wcześniej zawiadomił Prokuraturę Rejonową w Otwocku o sprawie, a śledczy wszczęli własne postępowanie. Magistrat napisał również, że skierował do prokuratury zapytanie o ustalone fakty, ale nie otrzymał na nie odpowiedzi.
„Super Express” zwrócił się więc bezpośrednio do prokuratury. I tutaj pojawia się nowy zwrot. Jak przekazali nam śledczy, do prokuratury nie wpłynęło z Urzędu Miasta Józefowa żadne zapytanie dotyczące ustaleń w tej sprawie.
Na ten moment stanowiska obu instytucji w tej kwestii są więc rozbieżne.
Tymczasem los odebranych psów i kotów nadal nie jest ostatecznie przesądzony. Zwierzęta są pod opieką organizacji, a ich właścicielka walczy o ich odzyskanie. Równolegle przed Sądem Rejonowym w Otwocku toczy się przeciwko niej sprawa karna.