Aktorka pierwszego syna Filipa urodziła 9 lat temu, gdy była żoną Przemysława Gołdona. Po rozwodzie na swojej drodze spotkała obecnego partnera Jarosława Bienieckiego, z którym się zaręczyła, a w zeszłym roku na świat przyszedł ich syn Leo. Katarzyna Glinka urodziła go, gdy miała 43 lata i okazuje się, że wiek nie jest tu bez znaczenia.
ZOBACZ KONIECZNIE: Ukochany Glinki zatrzymany, nie poleciał na wakacje! Oberwało się Ziobrze
Glinka narzeka na późne macierzyństwo
Aktorka "Barw szczęścia" na co dzień opiekuje się dwoma synami, między którymi jest spora różnica wieku. Jednocześnie realizuje zawodowe zlecenia. Niestety przy rocznym maluszku nie jest to wszystko takie proste. Glinka wyznaje, że z zazdrością patrzy na znajomych, którzy już dawno zamknęli temat pieluch, a ich dzieci są już w dużej mierze samodzielne. Ze swoimi fankami postanowiła podzielić się minusami późnego macierzyństwa.
"Maluszek ma dopiero rok- zatem jeszcze sporo czasu upłynie zanim się usamodzielni?Patrzę czasem z zazdrością na ludzi podróżujących już bez dzieci?Są w podobnym wieku i o etapie pieluch daawwnnooo zapomnieli?Oni cały dzień czytają książki pijąc drinki - my cały dzień siedzimy w basenie lub w piaskownicy - bez szans na przeczytanie książki?Nie ma tez chwili żeby nie skupiać uwagi na maluszku- czyli strefa spa z sauną i jacuzzi też odpada ?Także minusów jest sporo ?", wymienia na Instagramie.
Do tego dodaje kwestię braku snu i czasu dla siebie.
qz-FBVz-2r1M-MqT5
Kocha synów nad życie
Oczywiście nie jest tak, że Kasia widzi same minusy i trudy macierzyństwa. Kocha swoich synów najbardziej na świecie i dostrzega, że rodzi się między nimi wyjątkowa więź.
"A później patrzę na tego małego slodziaka, na Filipa, który tak się stara żeby malować maluszkowi świat - spełnia się w roli strasznego brata rewelacyjnie…Widzę jak się zaprzyjaźniają, jak Leo jest wpatrzony w swojego starszego brata i serce szaleje :):):):)", dodaje.
Glinka zdradza też, że zaletą bycia mamą w tak dojrzałym wieku jest to, że nie ulega presji otoczenia i z większym luzem podchodzi do wychowania maluszka. Bez wyrzutów sumienia zostawia go pod opieką taty albo babci, żeby móc zrobić coś dla siebie, co przy pierwszym dziecku nie było takie oczywiste.