- Edyta Wojtczak kończy 90 lat – legendarna spikerka TVP od lat żyje z dala od mediów i unika życia publicznego.
- Dawniej mówiła do milionów widzów, dziś mieszka samotnie w 35-metrowej kawalerce i rzadko wychodzi z domu ze względu na zdrowie.
- Jej historia to poruszający kontrast między wielką telewizyjną sławą a cichą, samotną codziennością po zakończeniu kariery.
Ikona telewizji, której ufały miliony
Edyta Wojtczak była jedną z tych postaci, które budowały autorytet telewizji w czasach, gdy ekran miał rangę niemal domowego ołtarza. Do TVP trafiła pod koniec lat 50. zupełnym przypadkiem – jej zdjęcie wysłane na konkurs „Piękne dziewczyny na ekrany” zwróciło uwagę ludzi z telewizji. Szybko okazało się, że kamera ją kocha, a widzowie ufają jej bezgranicznie.
Przez lata była jedną z najważniejszych spikerek TVP. Zapowiadała programy, prowadziła prestiżowe pasma, współtworzyła duet z Janem Suzinem, z którym składała Polakom noworoczne życzenia. Jej styl – stonowany, elegancki, pełen kultury – stał się wzorem dla kolejnych pokoleń prezenterów. Widzowie mówili o niej z czułością: „nasza Edytka”.
Popularność bez skandali
Choć była gwiazdą, nigdy nie budowała rozpoznawalności na sensacji. Nie opowiadała o sobie w wywiadach, nie bywała na salonach, nie epatowała prywatnością. Zawsze podkreślała, że telewizja jest pracą, a życie osobiste powinno pozostać poza ekranem.
Prywatnie los nie był dla niej łaskawy. Jej małżeństwo z operatorem telewizyjnym Michałem Szymańskim zakończyło się rozstaniem, gdy mężczyzna wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Edyta Wojtczak nie doczekała się dzieci, a po latach przyznawała, że dom i rodzina były jej niespełnionym marzeniem. Samotność, która dziś towarzyszy jej na co dzień, nie jest więc wyborem – raczej konsekwencją życiowych decyzji i okoliczności.
Zniknięcie z ekranu
W połowie lat 90. Wojtczak odeszła z Telewizji Polskiej. Przez chwilę próbowała jeszcze odnaleźć się w nowej rzeczywistości medialnej – pojawiła się m.in. w TVN – ale szybko zrozumiała, że nie chce już uczestniczyć w wyścigu o uwagę widza. Telewizja się zmieniła, a ona nie zamierzała zmieniać się razem z nią. Z czasem całkowicie wycofała się z życia publicznego. Sporadycznie pojawiała się na wydarzeniach kulturalnych, ale i to przestało być dla niej komfortowe. Dziś żyje spokojnie, z dala od fleszy, w rytmie wyznaczanym przez zdrowie i codzienne drobne przyjemności – książki, ciszę, samotność.
Cisza po wielkiej sławie
Kontrast między dawną popularnością a dzisiejszą codziennością jest uderzający. Kiedyś mówiła do milionów, dziś nie wychodzi z domu. Zamiast studia telewizyjnego – niewielka kawalerka. Zamiast kamer – cztery ściany i spokój, którego tak bardzo potrzebuje.
Niestety, muszę pozostać w domu, bo zdrowie nie pozwala mi wyjść na zewnątrz. Siedzę w mieszkaniu. Rzadko oglądam telewizję. Wolę coś poczytać. Generalnie żyję po swojemu i nie chcę się udzielać publicznie
– wyznała w rozmowie ze „Złotą Sceną”. Jej historia jest symbolem losu wielu gwiazd dawnej telewizji – ludzi, którzy byli ikonami swoich czasów, a dziś żyją poza medialnym obiegiem. W dniu 90. urodzin Edyty Wojtczak pozostaje jedno – pamięć widzów i ogromny szacunek dla kobiety, która przez lata była synonimem klasy, profesjonalizmu i telewizyjnej kultury. I choć dziś milczy, jej głos wciąż brzmi w pamięci całych pokoleń.