Artur Barciś rok temu walczył z koronawirusem. Skutki odczuwa do dziś

2021-09-24 5:40
Artur Barciś: Koronawirus prawie mnie zabił
Autor: Kurnikowski/Akpa Artur Barciś: Koronawirus prawie mnie zabił

Koronawirus wciąż zbiera żniwo. A dziś rusza rejestracja na trzecią dawkę szczepionki przeciw COVID-19 dla osób powyżej 50. roku życia oraz medyków. Wśród chętnych na pewno nie zabraknie Artura Barcisia (65 l.). Aktor pod koniec ubiegłego roku ciężko zachorował. Jak sam mówi, cudem uszedł z życiem i dlatego zachęca do szczepień.

O swojej walce z chorobą Barciś opowiedział w książce "Aktor musi grać, by żyć". "Ciężkie objawy utrzymywały się przez dwa tygodnie, zagrożenie minęło, kiedy spadła mi temperatura. Ale był moment prawdziwego strachu. Któregoś dnia o czwartej rano saturacja spadła mi do dziewięćdziesięciu trzech, a wtedy – jak zalecał mój przyjaciel – powinienem do niego zadzwonić, by wezwał karetkę. Ale ponieważ był środek nocy, to nie miałem sumienia go budzić. Postanowiłem wytrzymać. Kiedy mu o tym powiedziałem, wściekł się, bo gdyby mój stan jeszcze się pogorszył, nie miałbym już siły na telefonowanie po pomoc. Czyli było bardzo groźnie... Tak. Ale widocznie nie przyszedł jeszcze mój czas" - wspomina.

Artur Barciś wspomina trudne dzieciństwo. Klepał biedę, musiał jeść brukiew

"Najgorsze było to, że byłem sam z tym nieznośnym permanentnym kaszlem. Tego się nie da opisać – człowiek cały czas kaszle. Jest tylko chwila, żeby wziąć oddech. Do tego wysoka temperatura i bezsenność. Noce były nie do wytrzymania. Czasami na chwilę zasypiałem, a potem znów budził mnie kaszel. I tak w kółko. Kiedy mamy grypę czy anginę, to bliscy są obok, na wyciągnięcie ręki. Ugotują rosół, przyniosą herbatę, poprawią poduszki. Ta choroba wyklucza obecność innych ludzi. Skazuje na samotność. I to jest upiorne. Chorzy odchodzą w samotności" - dodaje. Jak zdradza, ze skutkami koronawirusa mierzy się do dziś. "Kiedy na przykład wchodzę na pierwsze piętro, mam poczucie, że wszedłem na piąte. To minie. Lekarz po tomografii komputerowej płuc powiedział mi, że tak będzie przez jakiś czas. Obraz pokazał poważne zmiany, tak zwaną szybę covidową, biały placek. Mój stan się poprawi, potrzeba na to czasu, jednak zwłóknienia zostaną na zawsze. Na szczęście nie jest to na tyle groźne, abym musiał rezygnować z wykonywania swojego zawodu" - dodaje z optymizmem. 

Artur Barciś zachorował na koronawirusa. Teraz chce się zaszczepić, ale pojawiła się przeszkoda

Poradnik zdrowie - różnica między COVID-19 a przeziębieniem i grypą

Co pamiętasz z podstawówki? Sprawdź swoją wiedzę!

Pytanie 1 z 10
Wymień planety Układu Słonecznego, licząc w kolejności od Słońca:
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE