Ten dzień całkowicie odmienił życie rodziny Chajzerów. 16 lipca doszło do wypadku samochodowego, w wyniku którego zginął synek dziennikarza. Filip musiał natychmiast wracać do kraju z wakacji w USA. Kiedy tu dotarł, załamał się. Jak opowiadał jego ojciec, Zygmunt Chajzer (61 l.), musiał brać silne leki. Po pogrzebie Filip próbował wrócić do życia. Nawet zamieścił w internecie zdjęcie z przejażdżki rowerowej po warszawskim Wilanowie. Jednak niedługo potem przestał kontaktować się ze światem.
Zobacz: Kuchenne rewolucje. Magda Gessler nie chce widzieć osoby, którą kocha?
I choć widzowie "Dzień Dobry TVN" tęsknią za jego ironicznymi i zabawnymi reportażami, okazuje się, że Chajzer nieprędko wróci na wizję. Nikt ze stacji nie ma z nim nawet kontaktu.
- Nie wiem, kiedy Filip wróci do pracy i nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Cały czas czekamy na jego decyzję. Nie mamy problemu z tym, że to oczekiwanie może dłużej potrwać. To jest bardzo wartościowy dla nas człowiek i dajemy mu w tej sprawie prawo wyboru. Nie rozmawia się o takich konkretach w momencie, kiedy człowieka dotknęły takie rzeczy - mówi nam dyrektor TVN, Edward Miszczak (60 l.).Nawet najbliższa rodzina na razie postanowiła zostawić go w spokoju i dać czas na dojście do siebie.
- Bywa też tak, że żałoba ta jest tak trudna do przeżycia, że przechodzi w stan utajenia, trwa wiele lat i zamienia się w chorobę: depresję lub chorobę somatyczną - tłumaczy nam Marta Karpińska-Krauze, psycholog i psychoterapeuta.