Joanna Brodzik (53 l.) i Paweł Wilczak (60 l.) przyjechali pod szkołę synów - 17-letnich bliźniaków Jana i Franciszka. Zamiast jednak wyjść i się po przyjacielsku przywitać - każde z nich siedziało w swoim aucie czekając na umówioną godzinę.
- Pojawili się około godziny 12:00 pod szkołą swoich dzieci na warszawskim Ursynowie. Choć spędzili tam niemal półtorej godziny, przez cały czas przebywali osobno. Joanna zajęta była telefonem, podczas gdy Paweł czyścił auto mokrymi chusteczkami i spacerował po okolicznych sklepach. Nie zamienili ze sobą ani jednego słowa
- zdradził nam fotograf.
- O godzinie 13:30 oboje pojawili się pod wejściem do szkoły. Paweł otworzył drzwi Joannie, po czym weszli do środka z kwaśnymi minami. W placówce spędzili około godziny, a potem każde opuściło szkołę innym wyjściem. Po spotkaniu Joanna pojechała do mieszkania na warszawskim Mokotowie, a Paweł udał się do swojego dawnego mieszkania na Wilanowie
- usłyszeliśmy.