Co wydarzyło się tuż przed wypadkiem syna Sylwii Peretti? Gwiazda ma jasne zdanie na ten temat

2026-04-07 14:56

To była noc, która wstrząsnęła całą Polską. Dramat, którego nikt nie był w stanie sobie wyobrazić, zmienił życie Sylwii Peretti na zawsze. Syn celebrytki zginął w potwornym wypadku samochodowym, a jej rzeczywistość w jednej chwili legła w gruzach. Teraz Peretti opowiedziała, co, jej zdaniem, wydarzyło się tuż przed tragicznym wydarzeniem!

Super Express Google News

Peretti straciła jedynego syna

Do tragedii z udziałem Patryka, syna Sylwii Peretti, doszło w nocy z 14 na 15 lipca 2023 roku w Krakowie. Samochód, którym podróżowało czterech młodych mężczyzn, z ogromną prędkością uderzył w betonową konstrukcję przy moście Dębnickim. Siła uderzenia była tak wielka, że nikt nie miał szans na przeżycie. Wśród ofiar był 24-letni Patryk - jedyny syn gwiazdy "Królowych życia".

Kulisy wypadku są wstrząsające. Jak ustalono, auto pędziło znacznie szybciej, niż pozwalały przepisy, a dodatkowo kierowca był pod wpływem alkoholu. Kierujący stracił panowanie nad autem, dachował i roztrzaskał się o mur. To był koniec. Nie tylko dla Patryka i pozostałych pasażerów, ale i ich rodzin.

Zobacz także: Sylwia Peretti nie zidentyfikowała ciała syna po dramatycznym wypadku. Mąż zatrzymał ją jednym pytaniem

Dla Sylwii Peretti to był cios, z którego nie sposób się podnieść. Celebrytka po tej tragedii całkowicie wycofała się z życia publicznego. Ból był tak ogromny, że nie była nawet w stanie pojechać na identyfikację ciała syna. Do rezygnacji przekonał ją mąż.

Złapał mnie za rękę, jak już widział, że ja walczę z tym, że bardzo chcę tam być. Bo jak inaczej? No przecież to był jedyny moment, żeby uświadomić sobie, że to naprawdę się stało. Złapał mnie za ręce i mówi: "Kochanie, mam do ciebie tylko jedno pytanie. Gdybyś to ty miała wypadek i była w takim stanie, czy chciałabyś, żebym ja z Patrykiem pojechał cię zidentyfikować?". No zamurowało mnie absolutnie. Powiedziałam, że no nie, że ostatnią rzeczą, jaką bym chciała, to żeby on mnie widział. "Patryk nie chce, żebyś jechała". I zostałam - opowiadała Sylwia.

Zobacz także: Wypadek syna Sylwii Peretti. Ile na liczniku miało żółte renault? "Nie odnotowano próby hamowania"

Co wydarzyło się przed wypadkiem? Sylwia Peretti wyznała, co myśli

W rozmowie z Żurnalistą Peretti opowiedziała o tym, co według niej wydarzyło się tuż przed tragedią:

W mojej ocenie wyglądało to tak, że oni się... ja nie wiem, jakim cudem się spotkali w tym gronie, ponieważ od roku nie mieli kontaktu. Gdzieś po prostu się ich losy przecięły i obstawiam, że Patryk z Marcinem mieli ich rzucić do domu, w sensie kolegów z tyłu. I jestem przekonana, że jechali, śmiali się. Po roku nie widzisz się z kumplem, który był twoim najlepszym przyjacielem przez rok. Nagle się spotykacie bez żon, bez dziewczyn. Kurczę, jest zaje...e, jest impreza, śmiechy, chichy. Obstawiam, że to w tę stronę było.

I dodała:

Patryk odebrał parę dni wcześniej auto od mechanika i wydaje mi się, że mogło być tak, że jeden z nich powiedział, wiesz, było trzech pijanych, jeden trzeźwy: "Pokaż, pokaż co to auto potrafi". Głupia gadka młodego szczyla. No a pijanemu raczej dużo nie jest potrzeba, żeby go namówić. Ja nie wiem, jak to jest mieć ponad 2 promile, więc ja nie wiem, czy on w ogóle ogarniał, dlaczego on się zamienił. Nie uważam, że to jest tylko i wyłącznie pomysł jednej osoby.

Zobacz także: Sylwia Peretti wraca do tragedii sprzed lat. Szok, co zrobiła, jak się dowiedziała o śmierci syna

Zobacz więcej zdjęć. Staś z "W pustyni i w puszczy" walczy z nowotworem! Tomasz Mędrzak ma 71 lat 

Grób Patryka Perettiego w przeddzień 2 rocznicy śmierci

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki