18 maja Filharmonia Narodowa zamieniła się w miejsce, gdzie operowa powaga spotkała się z salonowym wyczuciem stylu. Koncertowe wykonanie "Don Giovanniego" było jednym z najważniejszych punktów tegorocznego Festiwalu Mozartowskiego, a wśród zaproszonych gości nie zabrakło dobrze znanych twarzy. Na zdjęciach z wydarzenia szybko rzuca się w oczy jedno – tego wieczoru nie było mowy o przypadkowych wyborach.
Czerń zdecydowanie wygrała z konkurencją. Nie była jednak nudna ani zachowawcza. Wręcz przeciwnie – każda z gwiazd sięgnęła po nią na własnych zasadach, budując zupełnie inny efekt. To właśnie w takich momentach najlepiej widać, kto naprawdę czuje wieczorowy dress code, a kto po prostu odhacza obowiązkową obecność.
Posągowa Racewicz w obcisłej sukni przyćmiła koleżanki w garniturach
Joanna Racewicz postawiła na długą, dopasowaną suknię z zabudowaną górą i delikatnym marszczeniem, które ładnie pracowało na sylwetce. To była stylizacja bardzo wieczorowa, niemal filmowa, ale bez przeszarżowania. Całość domknęły efektowne kolczyki, czarna torebka i mocny detal w postaci czerwonego manicure. Klasyka, która nie prosiła o uwagę, a i tak ją brała.
Beata Ścibakówna poszła w stronę elegancji bardziej swobodnej, ale nadal bardzo konsekwentnej. Czarny garnitur zestawiony z błyszczącą górą i luźniejszą fryzurą dał efekt nonszalancki, trochę paryski, trochę teatralny.
Agata Młynarska zagrała bardziej charakterem niż fasonem. Jej czarna stylizacja została ożywiona wyraźnymi dodatkami – dużymi srebrnymi kolczykami i różowymi oprawkami, które od razu przełamały zachowawczy ton wieczoru. Dzięki temu całość nie wpadła w przewidywalność. To dobry przykład, że nawet przy oficjalnej okazji można zostawić w looku własny podpis.
Karolina Szostak wybrała najmodniejszą z prezentowanych wersji czerni – oversize’ową marynarkę, szerzej zarysowaną linię i dodatki, które przesuwały ten look w stronę miejskiego power dressingu. Uwagę przyciągały też okulary i masywniejsze buty z wyraźnym logo, które dodały stylizacji luzu. To był zestaw mniej filharmoniczny w klasycznym sensie, ale za to bardzo współczesny i świadomy.
Filharmonia zamiast ścianki z serialowej premiery
Właśnie to było w tych stylizacjach najciekawsze – żadna z nich nie próbowała konkurować z samym wydarzeniem. Gala "Don Giovanniego" nie była przecież kolejną premierą telewizyjną ani pokazem mody, tylko wieczorem osadzonym w prestiżowym, muzycznym kontekście. Gwiazdy zdawały się to rozumieć.
Jak podkreślała dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej Alicja Węgorzewska-Whiskerd, jubileuszowa edycja Festiwalu Mozartowskiego jest "wyjątkowa, różnorodna i pełna gwiazd", a w programie znalazły się nazwiska znane z największych scen operowych świata. Taki wieczór wymagał odpowiedniej oprawy – także tej modowej.
Na scenie wybrzmiała historia Don Giovanniego – bohatera od wieków balansującego między urokiem, namiętnością i moralnym niepokojem. Na widowni role były oczywiście inne, ale jedno się zgadzało: wyrazistość wciąż ma znaczenie.