Spis treści
Alicja Szemplińska na Eurowizji 2026
Europejskie zmagania muzyczne tradycyjnie przyciągają przed ekrany miliony Polaków. W tegorocznej rywalizacji polskie barwy reprezentuje triumfatorka dziesiątej odsłony programu "The Voice of Poland", czyli Alicja Szemplińska. Droga artystki na europejską scenę była wyjątkowo długa, ponieważ pierwotnie miała wystąpić na festiwalu już w 2020 roku. Plany te pokrzyżowała jednak globalna pandemia, a w kolejnym sezonie Telewizja Polska wewnętrznie wytypowała do wyjazdu do Rotterdamu Rafała Brzozowskiego. Wokalistka nie poddała się i wystartowała w preselekcjach w 2023 roku, ponosząc wówczas porażkę. Zła passa odwróciła się podczas trwającej obecnie 70. edycji Konkursu Piosenki Eurowizji. Szemplińska zaprezentowała w pierwszym półfinale piosenkę "Pray", bez problemu pokonując rywali i zdobywając awans do sobotniego finału.
Polska reprezentantka otrzymuje ogromne wyrazy wsparcia od czołowych postaci rodzimej sceny muzycznej. Słowa uznania w stronę piosenkarki po jej widowiskowym występie na Eurowizji 2026 skierowali między innymi Ralph Kaminski oraz Julia Wieniawa. Entuzjazmu nie kryła także Kayah, która w swoich pochwałach przemyciła drobną złośliwość pod adresem Justyny Steczkowskiej, doczekując się już szybkiej riposty. Swoimi wrażeniami z muzycznego spektaklu podzielił się z portalem Eska.pl również Dawid Kwiatkowski, w pełni popierając poczynania młodszej koleżanki.
Dawid Kwiatkowski o awansie Alicji Szemplińskiej na Eurowizji 2026
Twórca wielu radiowych przebojów od przeszło dziesięciu lat utrzymuje się w ścisłej czołówce najbardziej cenionych polskich artystów. W wywiadzie udzielonym serwisowi Eska.pl gwiazdor opowiedział o swoim odbiorze pierwszego półfinału Eurowizji. Piosenkarz zdradził, że obserwował wokalne popisy Alicji Szemplińskiej w dość niecodziennych okolicznościach i był pod ogromnym wrażeniem jej talentu.
Miałem wtedy przymiarki, wybieraliśmy z moją stylistką ubrania, leciała Eurowizja. Pięknie, no. Wokalnie - moim zdaniem - zjadła wszystkich w tym półfinale. Piękna choreografia, wspaniały jeden, prosty rekwizyt, ale jak dobrze wykorzystany. Super, Boże, naprawdę Polska, wow. Dawno nie czułem takiego zachwytu nad występem Polski. Nie mówię, że poprzednie były złe, ale ten wyjątkowo mi się podoba - wyznał reporterowi Eski.
Muzyk jednoznacznie zaznaczył jednak, że nie planuje w przyszłości iść w ślady tegorocznej reprezentantki. Jak sam przyznał, udział w europejskim festiwalu wiąże się z gigantycznym obciążeniem psychicznym. Świadomość konieczności godnego reprezentowania całego państwa wywołałaby u niego paraliżujący stres, którego wolałby za wszelką cenę uniknąć.
Broń Boże, proszę mnie tam nie wysyłać. Za duże przedsięwzięcie dla mnie, za duży stres, odpowiedzialność. Zostaję tu w Warszawie, w Sopocie, pojeździmy tutaj - podkreślił ze śmiechem.