Spis treści
Początki Dody w Teatrze Buffo i droga na szczyt
Przyszła gwiazda polskiej estrady bardzo wcześnie spieniężyła swój wokalny talent. Jeszcze jako nastolatka pomyślnie przeszła castingi do warszawskiego Teatru Buffo, co wiązało się z nieustannymi i męczącymi dojazdami z rodzinnego Ciechanowa. W serialu dokumentalnym "DODA" artystka wyznała, że odczuwała ogromny lęk przed Januszem Józefowiczem. Piosenkarka dodała również, że już w wieku dziecięcym uzależniła się od potężnej dawki stresu oraz adrenaliny, które nierozerwalnie łączą się ze scenicznymi występami. Zdobyte w tamtym okresie cenne doświadczenie bez wątpienia utorowało jej drogę na szczyt branży muzycznej, ułatwiając najpierw triumfy z formacją Virgin, a potem oszałamiającą karierę solową.
Temat finansowych początków powrócił za kulisami gali On Air Music Awards 2026, podczas której wokalistka po raz pierwszy zaprezentowała na żywo swój nowy singiel "Pamiętnik". Doda chętnie opowiadała o intensywnych przygotowaniach do najbardziej spektakularnego wydarzenia w swoim artystycznym dorobku, czyli zaplanowanego na 7 sierpnia 2027 roku wielkiego koncertu na warszawskim PGE Narodowym. Kiedy zapytano ją o stosunek do popularnych dziś rozliczeń barterowych, natychmiast przywołała swoje pierwsze lata w ekipie Buffo. Zauważyła ostro, że współcześni debiutanci wykazują się ogromną roszczeniowością, zupełnie nie rozumiejąc swojego miejsca w rynkowej hierarchii i zapominając, że ona sama za jeden spektakl dostawała zaledwie kilkadziesiąt złotych.
Dokładne zarobki Dody u Janusza Józefowicza
W trakcie rozmowy z dziennikarzem serwisu ESKA.pl piosenkarka z całą mocą zaznaczyła, że osoby stawiające pierwsze kroki w show-biznesie powinny charakteryzować się dużą dozą pokory. Aby udowodnić swoją tezę, Dorota Rabczewska wprost podała stawkę ze swoich początków w Teatrze Buffo, która wynosiła równe 70 złotych za każdy zagrany spektakl.
Wydaje mi się, że debiutanci muszą mieć też trochę pokory w sobie. Ja przez pierwszych parę lat w Buffo grałam za 70 złotych za spektakl, więc bez przesady. Na turbo zarobki przyjdzie jeszcze czas. Artyści muszą też zrozumieć tę drabinę, nawet nie tyle zarobków, co bycia ważnym - podkreśliła w rozmowie z reporterem serwisu ESKA.pl.