- Czy już jesteś przygotowany do imprezy? Jesteś zadowolony ze swojej roli?
- Cieszę się przede wszystkim dlatego, że nareszcie mamy festiwal disco polo z transmisją na żywo w Polo tv. Biorę udział w tym zdarzeniu muzycznym od początku i widziałem, jak ta inicjatywa wzrasta i cieszy się coraz większą popularnością.
W Kobylnicy najważniejsza jest publiczność, ale nie można zapominać o organizatorach, władzach gminy itp. Tam wszyscy żyją tym festiwalem.
>>> Warszawa: królowie disco polo na Bielanach
- Przygotowałeś coś specjalnego na tę okazję?
- Specjalnie na festiwal, razem z kolegą Michałem Kaczmarkiem, napisaliśmy nową piosenkę. Nostalgiczną, nastrojową, taką do nucenia. Nazwaliśmy ją "Nie można żyć bez miłości", ale mam takie wrażenie, że publiczność nada jej inny tytuł. To dobrze wróży, bo piosenka "Majteczki w kropeczki" też miała zupełnie inny tytuł.
Specjalnie na występ szyjemy nowe stroje, ale nie myślcie, że będą miały inny kolor, inny fason i krój. Pozostajemy wierni naszym kolorom - złotu i czerni.
- W prowadzeniu koncertu pomagać ci będzie Katarzyna Dowbor...
- Tak, na discopolowej estradzie zadebiutuje znana wszystkim przesympatyczna Kasia Dowbor. Tak, nie mylicie się, zadebiutuje, bo jak wiecie od ponad 20 lat prowadzimy razem koncerty i festiwale biesiadne, ale festiwal disco polo będzie dla Kasi debiutem. Nie mam wątpliwości, że publiczność i telewidzowie Polo tv przyjmą ją bardzo ciepło. Kasia jest tą osobą, która potrafi nawiązać bezpośredni kontakt z telewidzem.
- Wierzysz w publiczność...
- W Kobylnicy są rodziny z całej Polski i jest ich tak niewyobrażalnie dużo... Mam cichą nadzieję, że publiczność festiwalowa będzie wyrozumiała dla "starszego pana", który śpiewał piosenki dla ich rodziców, a czasami dziadków. Nie mogę się doczekać, kiedy usłyszę od reżysera słowa: "Zaczynamy". Lubię te emocje i wiem, że moi koledzy występujący na tym festiwalu mają do mnie zaufanie. Wiedzą, że mogą na mnie liczyć...