Mimo że całkiem nieźle radzi sobie na rynku muzyki disco polo, od kilku pięciu lat niezmiennie pracuje na stanowisku ratownika medycznego. Zaczynał w Pogotowiu Błonie w Łomiankach, a od trzech lat jest pracownikiem Stacji Pogotowia Ratunkowego w Legionowie. Codziennie wyrusza z pomocą ludziom, których życie jest zagrożone.
- Mój zespół jedzie do każdego wezwania, od wypadku samochodowego, poprzez ofiary przemocy do zasłabnięć. Praca w karetce pogotowia daje mi dużo satysfakcji. Czasem bywa niebezpiecznie, ale najważniejsze, że mogę nieść ludziom wsparcie - opowiada w rozmowie z SE.PL Grzegorz Winiarski.
Artysta nie raz został rozpoznany przez ludzi, którym udzielał pierwszej pomocy. - Pacjenci - fani disco polo czasami wiedzą, kim jestem. Jeśli nie są pewni, dopytują, czy przypadkiem nie śpiewam w jednym z zespołów disco polo albo sugerują, że jestem bardzo podobny do pewnego muzyka. Wówczas potwierdzam, że to ja - uśmiech się Grzegorz.
Wokalista szczególnie zapamiętał jedną historię. - Dostaliśmy wezwanie do młodej kobiety, skarżącej się na bóle brzucha. Dziewczyna nie miała wątpliwości, kto przyjechał zadbać o jej zdrowie. Po tym jak została zdiagnozowana, powiedziała, że jest fanką zespołu E-Maill i poprosiła o autograf. Oczywiście podpisałem się, życząc jej dużo zdrowia. To bardzo miłe przejawy popularności - wspomina Grzesiek.
Winiarski ukończył Studium Medyczne w Warszawie ze specjalnością ratownictwo medyczne.