Comedy Club to show z udziałem najlepszych polskich stand-uperów. Program nagrywany był w warszawskim Teatrze Sabat na żywo z udziałem publiczności, co stanowiło nie lada wyzwanie dla prowadzącego, którego zadaniem było połączenie najróżniejszych występów w spójną całość. W tej roli wystąpił Michał Meyer. Aktor udowodnił już swój komediowy talent występując w “Drunk history” czy „SNL Polska”, ale jak czuł się na scenie pełniąc zupełnie nową funkcję?
- Pierwszy raz jestem prowadzącym, więc cieszę się, że widzowie mogą już oglądać program i sami ocenić, jak odnajduję się w tej roli. Przede wszystkim nie chciałem „ukraść” tego show. Poza tym byłoby to trudne, bo pojawia się tam wielu naprawdę dobrych komików. Starałem się dobrze wykonać swoje zadanie m.in. utrzymując odpowiedni poziom energetyczny między występami. Jako prowadzący pilnowałem, żeby komicy mieli dobrze rozgrzaną widownię - powiedział "Super Expressowi".
Michał ma też duże doświadczenie w improwizacjach teatralnych, jest bardzo kreatywny, a jego zabawne pomysły często doprowadzają do łez kolegów z planu. Czy w Comedy Clubie zobaczymy, jak Michał puszcza wodze wyobraźni?
- Całkowite pójście na żywioł w tym przypadku mogłoby się nie udać. Program nagrywany był na żywo z udziałem publiczności, dopiero później materiał zmontowany został w odcinki. Musieliśmy zmieścić się w określonych ramach czasowych, a prywatnie jestem osobą, która lubi popadać w dygresję i zdarza się, że troszeczkę mi się to rozlewa. Bywam jak Wisła w 2010 roku, dlatego mamy scenariusz, żeby potem dało się to posklejać - dodał.
Pierwszy odcinek Comedy Club z udziałem Michała już dzisiaj o 22:00 na Comedy Cetral, a w nim Michał Pałubski, Ola Petrus, Tomasz „Boras” Brokowski niosący dużą porcję życiowych porad. Michał Pałubski postanowi ostrzec widzów i zdradzi, dlaczego oświadczyny po kilku butelkach wina to nie najlepszy pomysł, i jak pojawienie się dzieci zmienia życie. Ola Petrus doradzi, co powinna zrobić kobieta, gdy okazuje się, że jej facet gustuje w tych samych mężczyznach. Z kolei Tomasz „Boras” Borkowski udowodni, że absolwenci zarządzania i marketingu mają wyjątkowo dużo wspólnego z… księżmi! To wszystko oczywiście pod czujnym okiem gospodarza trzeciego sezonu „Comedy Club”, Michała Meyera.