Niesamowitą bezczelnością wykazały się osoby, które przywłaszczyły sobie 30-centymetrowy posąg z grobu Andrycz. O tym, że na nagrobku brakuje charakterystycznego elementu poinformowała media Liliana Śnieg-Czaplewska, która zgodnie z wolą zmarłej zadbała o to, by na jej pomniku znalazła się kopia statuetki. Nina Andrycz otrzymała ją w 2009 r. z rąk Ignacego Gogolewskiego (88 l.) jako nagrodę od Związku Artystów Scen Polskich z okazji 75-lecia kariery. Na kamiennej podstawie widniała tabliczka z dedykacją: „Kolumna dorycka to symbol Grecji. Nina Andrycz to symbol Teatru Polskiego”. Sama rzeźba przestawiała smukłą postać kobiety w długiej sukni i szalu spływającym z rozłożonych szeroko ramion oraz w nakryciu głowy przypominającym płomienie.
Polecany artykuł:
Bez niej nagrobek stracił swój niepowtarzalny charakter i urok. Zuchwałość i odwaga złodziei jest niesamowita, bowiem grób artystki znajduje się w jednym z centralnych punktów cmentarza na warszawskich Powązkach, tuż przy jednej z głównych alei, obok grobu Gustawa Holoubka (†85 l.). Jak dowiedział się „Super Express” kradzieże na tym cmentarzu to nie nowość, a złodzieje są bezkarni, bo w tym historycznym miejscu nie ma monitoringu.
- Nie ma tu kamer, to kradną, ale nie kwiaty, czy znicze, ale właśnie wazony, różne ozdoby, odznaki i masowo litery. Wszystko, co można sprzedać na złom. Tam, gdzie są litery z brązu, czy mosiądzu, prawie wszędzie kilku brakuje. Wyrywają po kilka, nie wszystkie, dla niepoznaki - powiedział nam pan Adam, który dość często przychodzi na Powązki.
- Boga się nie boją, że wyciągają rękę po cudze w tak świętym miejscu. Grosze za to wezmą, a pamięć po zmarłych szargają - mówi z oburzeniem spotkana na cmentarzu kobieta.