Jarosław Bieniuk zapomniał o wydarzeniu sprzed lat. Coś kręci?

2019-05-13 2:23

Pamięć jest zawodna. Przekonuje się o tym Jarosław Bieniuk (40 l.). Były piłkarz, który w kwietniu został oskarżony przez Sylwię Sz. (29 l.) o brutalny gwałt i trafił do aresztu, po wyjściu na wolność opowiadał, że pierwszy raz był na komisariacie. Zapomniał jednak o wydarzeniach sprzed lat o których chętnie opowiadał w 2014 roku.

Bieniuk kłamczuszek!

i

Autor: Archiwum serwisu

Pamięć jest zawodna. Przekonuje się o tym Jarosław Bieniuk (40 l.). Były piłkarz, który w kwietniu został oskarżony przez Sylwię Sz. (29 l.) o brutalny gwałt i trafił do aresztu, po wyjściu na wolność opowiadał, że pierwszy raz był na komisariacie. Zapomniał jednak o wydarzeniach sprzed lat o których chętnie opowiadał w 2014 roku.


Przez lata Bieniuk uchodził za ideał. Przystojny, zamożny, robiący karierę sportowiec. Kilka tygodni temu jego wizerunek został jednak mocno nadszarpnięty. Ostatnie tygodnie są zapewne dla niego niezwykle trudne. Po oskarżeniach przez jedną z sopockich fotomodelek o gwałt został zatrzymany. W areszcie spędził prawie dwa dni. Kilka dni po wyjściu na wolność zaprosił do swojego domu telewizję. W wywiadzie opowiadał o swojej niewinności.

- Dwa dni w areszcie, pierwszy raz w życiu byłem na komisariacie. Nigdy nie byłem osobą karaną, nawet notowaną, więc ciężkie chwile. Staramy się pozbierać - mówił Bieniuk w "Dzień Dobry TVN".

Jarosław chyba zapomniał o wydarzeniach sprzed lat. W wywiadzie z lipca 2014 roku "chwalił się" niezbyt pochlebnym wyczynem.

- A, kiedyś po wygranym meczu poszliśmy z kumplami na miasto i wdałem się w bójkę, oczywiście w Sopocie na Monciaku. Wylądowałem za to na komendzie, na dołku. Następnego dnia nie pojawiłem się na treningu, bo mama odebrała mnie z adwokatem dopiero o 11, kiedy trening już leciał. Kiedy w klubie się potem dowiedzieli, dostałem karę - powiedział w wywiadzie dla trojmiasto.wyborcza.pl.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki