W rozmowie z SE.pl Etna zdradza kulisy powstawania klipu.
- Teledysk został nagrany w studio, zatem nie ma głębszej fabuły...jednak postać czarnoskórego mężczyzny jest kluczowa. W refrenie śpiewam: „A ja lubię czekoladę pod każdą postacią". O tym, iż będę realizowała ten teledysk i będę potrzebowała afroamerykanina, wiedziałam już dużo wcześniej - mówi wokalistka. - Odpowiedniego kandydata szukałam w agencjach modeli, na facebooku i na... ulicach wypatrywałam, ale w Białymstoku nie jest tak łatwo o czarnoskórego człowieka. Życie mi pomogło. W roku 2015 miałam dwa wolne weekendy od koncertów i właśnie w jedną z tych sobót wybrałam się z mężem na dyskotekę. Gdy weszliśmy na parkiet podszedł do mnie nieznajomy mężczyzna i powiedział: "o, widzę, że Etna dziś nie w pracy"... Szepnął jeszcze do mego męża: „co, podrywasz Etnę"? - wspomina ze śmiechem Etna.
Znajomość z parkietu zaowocowała wspólnym projektem.
- Jakiż był mój zachwyt, gdy zobaczyłam, iż obok niego stoi czarnoskóry mężczyzna. Okazało się, że Mario mieszka w moim rodzinnym mieście wraz z teściami. Jego żoną jest Polka o imieniu Magda. Do tego Mario świetnie mówi po polsku i słucha disco polo. Choć zna również moje piosenki, w pierwszym momencie myślał, że żartuję, proponując mu udział w teledysku. Na planie spisał się świetnie, mimo że początkowo był lekko spięty - opowiada Etna w rozmowie z SE.pl