Krzysztof Ibisz ujawnia, kto ma szanse wygrać "Taniec z Gwiazdami"

Startuje kolejna odsłona uwielbianego przez widzów show "Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami". Prowadzący program, Krzysztof Ibisz, w rozmowie z "Super Expressem" otworzył się na temat tego, jak nieprzewidywalne bywają wyniki rywalizacji na parkiecie i wskazał, kto ma największą szansę zdobyć serca publiczności.

Pytanie o faworytów w 19. edycji "Tańca z Gwiazdami" powraca jak boomerang, jednak wieloletni gospodarz tanecznego widowiska nie ma wątpliwości - wytypowanie zwycięzcy graniczy z cudem. Według Krzysztofa Ibisza scenariusz programu piszą przede wszystkim emocje, a te bywają niezwykle zmienne.

Kto ma szanse wygrać "Taniec z Gwiazdami"?

Krzysztof Ibisz zwraca uwagę na mechanizm, który w "Tańcu z Gwiazdami" powtarza się od lat. Bardzo często to właśnie uczestnicy, po których nikt nie spodziewa się spektakularnych sukcesów, ostatecznie sięgają po najwyższe trofea. Jako przykład przywołał postać Gamou Falla.

Nie da się powiedzieć, bo jak patrzę na historię programu, to na ogół ktoś, kto w ogóle jest aktorem mało znanym, nagle tak tańczy, że ludzie są w nim zakochani

- zauważył prezenter w rozmowie z Julitą Buczek w "Super Expressie".

Polecamy: "Taniec z Gwiazdami" jest ustawiony?! Krzysztof Ibisz odpowiada na pogłoski

Jak dodał, kluczem do serc widzów okazuje się nie tylko sam taniec, ale osobowość i naturalny urok.

Polska pokochała go za ten taniec, za to, jaki on był w tych filmikach, jaki ma w sobie taki szarm, trochę może przedwojenny czar, urok przedwojennego dżentelmena. I się okazało, że to ludzie po prostu pokochali, a wcześniej kto by w ogóle obstawiał, że chłopak, który nigdy wcześniej nie tańczył, potrafi tak genialnie tańczyć.

Przewrotność w finale: Bukmacherzy kontra widzowie

Krzysztof Ibisz podkreśla, że program charakteryzuje się ogromną przewrotnością, która najmocniej ujawnia się w decydujących momentach. Gdy do finału przechodzą dwie osoby, faworyt publiczności czy bukmacherów wcale nie ma zagwarantowanej wygranej. Często wygrywa czarny koń zestawienia, ponieważ widzowie z przekory zaczynają kibicować osobie o mniejszych szansach.

Zauważyłem, że jak jest w finale i mamy dwie osoby, to często ta osoba, która jest przez bukmacherów i przez ludzi typowana jako osoba mająca mniejszą szansę, nagle wygrywa. No bo ludzie jej kibicują: "Czemu ten ma wygrać?"

- tłumaczy Ibisz w rozmowie z naszą redakcją.

Zaskakujące wyroki publiczności na żywo

Nieprzewidywalność reguł rządzących głosowaniem zaskakuje nie tylko widzów zgromadzonych przed telewizorami, ale i samego gospodarza widowiska na żywo. Połączenie ocen jurorów i punktów z głosowania SMS-owego tworzy mieszankę, w której żaden uczestnik nie może czuć się bezpiecznie.

To jest w ogóle jakieś takie nie do zgadnięcia, co się w tym programie dzieje. Czasami jest tak, że wyczytuję wyniki i nagle dostaję wynik i mówię: "To niemożliwe, naprawdę. Nie ma żadnej pomyłki". Nie, bo ludzie tak zagłosowali. Jury i widzowie, średnia. I nagle wszyscy zaskoczeni, że ktoś, co do którego byli pewni, że będzie w finale, nagle odpada. No, nie do przewidzenia są wyroki widzów

- podsumowuje Krzysztof Ibisz.

Krzysztof Ibisz o Idzie Nowakowskiej. Tak szczery nigdy nie był
Sonda
Lubisz taneczne show Polsatu?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki