Wiadomość o przejęciu konta Macieja Orłosia na jednej z popularnych platform społecznościowych poruszyła opinię publiczną, przypominając o wszechobecności cyfrowych zagrożeń. Znany z wieloletniej pracy w mediach dziennikarz - prowadzący "Teleexpress", stał się ofiarą ataku. Po nieudanych interwencjach online zdecydował się na apel do internautów i zgłoszenie sprawy odpowiednim służbom.
Maciej Orłoś stracił profil na X. Zwrócił się z apelem
Jak przekazał dziennikarz, już od miesięcy walczy o odzyskanie swojego oficjalnego profilu na platformie X (daw. Twitter). Maciej Orłoś często dzielił się tam swoimi przemyśleniami, gromadząc wielotysięczne grono obserwatorów. Niestety, konto zostało skradzione i zalała je fala wulgarnych wpisów o seksistowskim charakterze.
NIE PRZEGAP: Maciej Orłoś szczerze o swojej emeryturze. "Powinienem mieć wyższą"
W reakcji na sytuację, prowadzący "Teleexpress" przerwał w końcu milczenie i opisał nieskuteczną walkę z internetowymi platformami. Zdecydował się na publiczny apel, a przede wszystkim - na przekazanie sprawy policjantom.
"Kilka miesięcy temu ktoś przejął moje autoryzowane konto @MaciekOrlos na platformie X, gdzie mam ponad 40 tysięcy obserwatorów. Od tego czasu publikowane są tam dziwne treści, często wulgarne. Kilkukrotnie zgłaszałem sprawę platformie X i za każdym razem otrzymałem standardowe odpowiedzi wygenerowane przez AI - wynikało z nich, że X nie widzi podstaw do działania na rzecz przywrócenia mi konta. Sprawa została także zgłoszona do CERT. Dostałem odpowiedź, że instytucja ta podjęła działania, ale okazały się nieskuteczne, bo decyzje należą do platformy. Przede mną zgłoszenie na policję" - napisał.
"Jeśli ktoś z Was używa X - prośba o zgłaszanie przejęcia mojego konta" - zaapelował na koniec.
Jak uniknąć podobnej sytuacji?
Kradzież tożsamości online to złożony proces, w którym cyberprzestępcy wykorzystują różnorodne techniki, by uzyskać dostęp do naszych danych i przejąć kontrolę nad naszymi kontami. Jedną z najpopularniejszych metod jest phishing, czyli wysyłanie fałszywych wiadomości e-mail lub SMS-ów, które podszywają się pod zaufane instytucje, takie jak banki, urzędy, operatorzy telekomunikacyjni czy popularne serwisy społecznościowe.
Często niedocenianym, lecz niezwykle skutecznym wektorem ataku jest również ponowne używanie tych samych, słabych haseł do wielu serwisów. Wystarczy, że jedno z nich wycieknie z mniej zabezpieczonej strony, a przestępcy mogą próbować użyć go do logowania w innych miejscach. Niezabezpieczone sieci Wi-Fi w miejscach publicznych i brak regularnych aktualizacji systemu operacyjnego oraz to kolejne luki, które cyberprzestępcy bezwzględnie wykorzystują.
Absolutną podstawą są silne i unikalne hasła do każdego serwisu. Powinny one składać się z kombinacji dużych i małych liter, cyfr oraz znaków specjalnych, a ich długość nie powinna być mniejsza niż 12-16 znaków. Po drugie, włączanie uwierzytelniania dwuskładnikowego (2FA/MFA) wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, jest dziś wręcz obowiązkowe. Po trzecie, należy zachować najwyższą ostrożność wobec wszelkich wiadomości e-mail, SMS-ów czy komunikatów w mediach społecznościowych, które budzą jakiekolwiek podejrzenia. Zainstalowanie dobrego programu antywirusowego i firewalla, a także regularne skanowanie systemu, to standardowe procedury, które powinny być częścią naszej cyfrowej rutyny. Wiedza i czujność to najlepsi sprzymierzeńcy w walce z cyberprzestępczością, a apel Macieja Orłosia jest doskonałą przestrogą.