Od kilku lat Maja Ostaszewska aktywnie udziela się w sprawach, które dotyczą kobiet, dzieci, zwierząt czy przyrody. Krytykuje także działania obecnego rządu, co odbija się na jej finansach. Jak zdradziła w jednym z najnowszych wywiadów – straciła kilka kontraktów przez to, że głośno wyraża swoje zdanie.
– Straciłam, niejeden – powiedziała w Plejadzie. – Szczerze powiem, że nie przywiązuję do tego wagi. Po prostu żyję, tak jak czuję, że powinnam żyć. Wydaje mi się, że postępuję przyzwoicie i uczciwie. Staram się robić swoje i tyle – dodała.
Gwiazda „Diagnozy” nie ukrywa jednak, że zrobiło jej się przykro, kiedy usłyszała o powodach utraty kontraktu. – To było przykre. Poczułam się nieco zażenowana. Wydawało mi się, że to jest bardzo nie w porządku. Zwłaszcza że osoby, które mi zakomunikowały tę decyzję, twierdziły, że prywatnie podzielają moje poglądy. Nie miałabym z tym problemu, gdyby okazało się, że nie pasuje im mój sposób życia, nie zgadzają się z tym, co mówię, i dlatego nie chcą, żebym była twarzą ich firmy. To byłoby dla mnie w stu procentach zrozumiałe. A w tym przypadku nie było to fajne. Pieniądze ponad wartościami – powiedziała.
Maja Ostaszewska straciła fortunę. Wszystko przez strajki
2019-07-08
5:26
Maja Ostaszewska (47 l.) nie boi się mówić głośno o swoich poglądach. Niestety, przyszło jej za to zapłacić wysoką cenę, a dokładnie 600 tys. zł. Tyle bowiem aktorka straciła na trzech kontraktach, które przeszły jej koło nosa.
i