W publikacji Szostaka znajdziemy fragmenty o organizowaniu przez mafiozów konkursów miss piękności. W gruncie rzeczy była to selekcja dziewcząt do agencji towarzyskich. Anna wspomina ten okres swojego życia bez sentymentu.
– Jako miss musiałam świecić swoją gębą na różnych uroczystościach. Wcale mnie to nie uszczęśliwiało. Na dodatek do towarzystwa wyznaczano mi zwykle dziewczynę, z którą startowałam w wyborach i która, według mnie, powinna wygrać. Alicja była bowiem najładniejsza, choć niekoniecznie mądra. Taki pustak w ciele aniołka – wspomina dziewczyna mafii.
i
Pewnego razu Anna z Alicją trafiły na bankiet, na którym roiło się od polityków i biznesmenów. Wydawało im się, że są playboyami, na których poleci każda dziewczyna. Jeden z nich właśnie przypuszczał atak na misski: – Dzień dobry paniom! Oj, chyba stopy już trochę bolą od tego stania. Jakiś masaż pewnie by się przydał. Może u mnie w apartamencie?– zagadał facet po czterdziestce...
Jak kończyły się takie spotkania? Przeczytacie w książce.