Gwiazda zachwyciła podczas wydarzenia w efektownej czerwonej sukni projektu Doroty Goldpoint i od razu przyciągnęła uwagę fotoreporterów. Sama przyznała jednak, że bardziej niż moda liczyły się dla niej emocje związane z samą obecnością na jednej z najważniejszych imprez filmowych świata.
Ubrańska mówi: "Czuję się wyjątkowo"
Przyjechałam na festiwal filmowy. To jest spełnienie mojego marzenia z dzieciństwa. Jeszcze do końca nie wierzę, że za chwilę przejdę po czerwonym dywanie. Bardzo się na to cieszę. Staram się nie stresować, tylko żyć chwilą. Mam piękną suknię od Doroty Goldpoint - to marzenie. Czuję się wyjątkowo. To mój pierwszy czerwony dywan
– wyznała Urbańska w rozmowie z Plejadą.
Początki Nataszy Urbańskiej były trudne
Choć dziś Natasza Urbańska pojawia się na największych branżowych wydarzeniach, jej droga do sukcesu wcale nie była prosta. Pierwsze poważne kroki stawiała jeszcze jako nastolatka podczas castingów do musicalu "Metro" Janusza Józefowicza. Początkowo nie dostała się do obsady, ale wróciła po dwóch latach i rozpoczęła pracę w zespole tanecznym. Z czasem zastąpiła Katarzynę Groniec w głównej roli i właśnie wtedy zaczęła budować swoją pozycję na scenie.
Żona Józefowicza dba o sen i nawodnienie
Podczas pobytu w Cannes artystka zdradziła również, jak przygotowuje się do wielkich wyjść i co pomaga jej zachować dobrą formę mimo intensywnego grafiku.
Dobre nawodnienie to jest podstawa. Ale moim pewnikiem jest... dobre spanie. Wystarczające spanie - nie trzy godziny, nie pięć godzin, ale dobrze przespana noc. Ważny dzień, a ja spałam dosłownie trzy godziny, ale dospałam tu na miejscu. Chociaż podobno w Cannes się nie śpi. Pozwoliłam sobie na ten luksus
- opowiadała dalej gwiazda.
Dla wielu fanów pojawienie się Nataszy Urbańskiej na czerwonym dywanie w Cannes było symbolicznym momentem i dowodem na to, że marzenia spełniają się nawet po wielu latach. Janusz Józefowicz na pewno był dumny!
Nie przegap: Nowy sezon "Tańca z Gwiazdami" bez "królewskiej pary". Nie tylko oni mają zniknąć z parkietu!