Jak się dowiedzieliśmy, fotografia przedstawia leżącego mężczyznę, który jest wykorzystywany seksualnie wibratorem. Ma nim być Emil H. Od roku jednak prokuratorom nie udało się ustalić, gdzie i w jakich okolicznościach powstało zdjęcie. A tymczasem prokuratura wszczęła kolejne śledztwo na wniosek Emila H. Dotyczy ono odurzenia i zgwałcenia go na wakacjach na Seszelach, które to spędził z piosenkarką. Doda i jej adwokat są zaskoczeni oskarżeniami.
– Pani Dorota nie ma absolutnie nic wspólnego z tym zdjęciem. Z tego, co mi wiadomo, to w ciągu ostatnich dwóch dni pojawiła się osoba, która potwierdziła okoliczności powstania tego zdjęcia, potwierdziła ich spotkania – mówi „Super Expressowi” mecenas Adam Gomuła, który zaznacza, że słynne już zdjęcie nigdy nie pojawiło się w komputerze ani telefonie Dody. – Wszelkie możliwe nośniki elektroniczne pani Doroty były zabezpieczone w momencie jej zatrzymania w listopadzie 2017 r. Po dokładnym zapoznaniu się przez policję z tymi materiałami absolutnie żadnego materiału o jakichkolwiek treściach związanych z osobą pana Emila H. nie ujawniono – słyszymy.
Mecenas Rabczewskiej zaznacza, że historia o gwałcie na Emilu H., który miał być wtedy odurzony, jest próbą odwrócenia uwagi ludzi od romansu, który ogłosiła transseksualna Rafalala (35 l.).
– Ostatnie publikacje są próbą odwrócenia uwagi od rzeczywistych problemów związanych z powstaniem takiego zdjęcia i treści na nim ujawnionych. Takie treści nie stawiają Emila H. w korzystnym świetle, stąd próby odwrócenia uwagi i przedstawienia siebie jako ofiary zdarzenia – mówi nam mecenas Gomuła.
Wyjazd na Seszele, o którym mowa, był pierwszym zagranicznym wyjazdem zakochanych wtedy w sobie Dody i Emila H. Po powrocie z romantycznych wakacji, które oboje chętnie pokazywali w internecie, biznesmen oświadczył się Dodzie. Mecenas Emila H. Barbara Giertych odmówiła komentarza w tej sprawie.