Zmarł Zdzisław Kaczmarek. Miał 84 lata
Nie żyje Zdzisław Kaczmarek. Legendarny operator filmowy odszedł w środę, 4 lutego w wieku 84 lat. Przykrą wiadomość o jego śmierci przekazała żona artysty na łamach "Dziennika Łódzkiego". Kaczmarek pozostawił po sobie bogaty dorobek artystyczny, a jego śmierć jest ciosem dla polskiego filmu. Filmowca pożegnano również na stronie Narodowego Centrum Kultury Filmowej.
Nie tylko łódzkie środowisko filmowe żegna Twórcę i profesjonalistę związanego z polską kinematografią przez dekady – absolwenta PWSFTviT w Łodzi, znanego m.in. ze współpracy z czołowymi polskimi reżyserami, w tym Stanisławem Bareją, Radosławem Piwowarskim i Grzegorzem Królikiewiczem - przekazano.
Zdzisław Kaczmarek urodził się 15 stycznia 1942 roku w Łodzi. Tam ukończył studia na Wydziale Elektroniki Politechniki Łódzkiej, a następnie studia operatorskie na kultowej filmówce. Już na studiach współpracował z przyszłymi legendami polskiego kina, w tym z Krzysztofem Kieślowskim.
Zobacz również: Nie żyje 26-letni Damian Chatys! Jego siostra wyznała: "Zmarł w szpitalu psychiatrycznym"
Zdzisław Kaczmarek przeszedł do historii polskiego kina
Po studiach pracował na planach filmowych m.in. jako asystent operatora. Z czasem stał się samodzielnym i bardzo uznanym twórcą zdjęć do filmów fabularnych i wielu popularnych produkcji telewizyjnych.
W trakcie swojej niezwykle owocnej kariery Zdzisław Kaczmarek zrealizował zdjęcia do kilkudziesięciu filmów fabularnych i dokumentalnych, stając się jednym z ważniejszych polskich operatorów swojego pokolenia. Charakterystyczny styl sprawił, że przez wielu był stawiany jako przykład operatorskiego minimalizmu.
Współpracował z czołowym polskimi reżyserami. Ze Stanisławem Bareją zrealizował kultową komedię "Miś". Pracował również z Radosławem Piwowarskim, Grzegorzem Królikiewiczem, Januszem Kidawą czy Krzysztofem Kieślowskim. Kaczmarek należał do Stowarzyszenia Filmowców Polskich, Stowarzyszenia Autorów Zdjęć Filmowych i Polskiej Akademii Filmowej.
Zobacz również: Wielki powrót kultowego serialu "Alternatywy 4"? Bończak stawia sprawę jasno