Rob Hirst nie żyje. Legendarny muzyk przegrał heroiczną walkę z rakiem trzustki

Rob Hirst, współzałożyciel i wieloletni perkusista legendarnej australijskiej formacji Midnight Oil, zmarł po niemal trzech latach walki z rakiem trzustki. Choroba została zdiagnozowana w trzecim stadium i od początku stanowiła ogromne wyzwanie zarówno dla samego muzyka, jak i jego najbliższych. Informację o śmierci artysty przekazali pogrążeni w żałobie członkowie zespołu w poruszającym wpisie opublikowanym na Instagramie.

Rob Hirst

i

Autor: @robhirstofficial/piaxabay/ Instagram

Filar brzmienia Midnight Oil

Hirst był jednym z filarów Midnight Oil – to jego energetyczna, pulsująca gra na perkusji współtworzyła charakterystyczne, rozpoznawalne od pierwszych taktów brzmienie zespołu. Przez dekady pozostawał w cieniu charyzmatycznego Petera Garretta, ale dla fanów i znawców muzyki rockowej nie było wątpliwości, że bez Hirsta Midnight Oil nie byliby tym samym zespołem.

Gdy w 2022 roku muzyk ujawnił, że zmaga się z rakiem trzustki, wiadomość wstrząsnęła fanami na całym świecie. Mimo ciężkiej diagnozy Rob Hirst do końca zachował godność, siłę i spokój. Nie epatował chorobą, nie szukał sensacji – walczył po cichu, konsekwentnie, z nadzieją, ale i świadomością powagi sytuacji.

Zespół żegna Roba Hirsta

W pożegnalnym wpisie muzycy Midnight Oil nie kryli emocji.

Po niemal trzech latach heroicznej walki Rob jest już wolny od bólu – jak maleńki promień światła na pustkowiu. Odszedł spokojnie, otoczony przez najbliższych. Jesteśmy zrozpaczeni i opłakujemy stratę. Na razie brakuje nam słów, ale zawsze zostają piosenki

– napisali. Te słowa poruszyły fanów zespołu, którzy natychmiast zaczęli dzielić się wspomnieniami, zdjęciami z koncertów i cytatami z utworów Midnight Oil. Dla wielu Rob Hirst był symbolem nieustępliwości – zarówno na scenie, jak i poza nią.

Midnight Oil od zawsze łączyli muzykę z zaangażowaniem społecznym, buntem i szczerością. Śmierć Roba Hirsta zamyka ważny rozdział w historii zespołu, ale – jak podkreślili sami muzycy – piosenki pozostają. A wraz z nimi pamięć o człowieku, który do końca grał swoją własną, odważną partię.

Super Express Google News

Zobacz galerię: Valentino Garavani nie żyje. Ikona włoskiej mody odeszła w wieku 93 lat

Tak wyglądał pogrzeb Michała Urbaniaka. Poruszające sceny

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki