Spis treści
Relacja Roksany Węgiel z Kevinem Mglejem od samego początku przyciąga uwagę dziennikarzy oraz rzeszy fanów. Zakochani niedawno obchodzili drugą rocznicę zawarcia związku małżeńskiego i obecnie skupiają się na budowaniu swojego idealnego gniazdka. Młoda wokalistka wraz z partnerem postanowili przenieść się do nieruchomości usytuowanej tuż pod stolicą, co znacznie ułatwia im częste monitorowanie postępów prac budowlańców i daje dużo większą kontrolę nad budową.
Mieszkam już teraz pod Warszawą, bo przeprowadziłam się do takiego domu. Wymieniliśmy po prostu mieszkanie w centrum, co media już odnotowały. Z tamtego miejsca do naszej budowy mamy ze 20 minut, więc to jest super, bo zależało nam na tym, żeby doglądać. Tak się akurat wszystko poskładało, że mieszkam już w domku i to jest cudowne - po prostu kocham się budzić, mieć swoją przestrzeń, kawałek zieleni. Wspaniałe uczucie - powiedziała Maksowi Kluziewiczowi w rozmowie dla ESKA.pl.
Roksana Węgiel o byciu macochą
Kwestia kontaktów piosenkarki z potomkiem jej męża z poprzedniego związku niezwykle często przewija się w przestrzeni publicznej. William zajmuje bardzo ważne miejsce w sercu artystki, ponieważ więzi domowe zawsze stanowiły dla niej najważniejszą wartość w życiu. Gwiazda wychowywała się u boku młodszego rodzeństwa, a troska o Maksymiliana oraz Tymoteusza doskonale przygotowała ją do sprawowania opieki nad najmłodszymi. W rozmowie z serwisem Eska.pl piosenkarka opowiedziała szerzej o swojej obecności w codzienności małego chłopca.
Piosenkarka Roksana Węgiel przyznaje się do rozpieszczania pasierba
Funkcjonowanie w rodzinie patchworkowej niesie za sobą wiele wyzwań oraz radości każdego dnia. Gwiazda estrady wprost deklaruje ogromną potrzebę obdarowywania swoich krewnych czułością, co niejednokrotnie przekłada się na spełnianie najdrobniejszych pragnień dorastających chłopców i wywołuje szeroki uśmiech na ich twarzach. Rozmawiając z dziennikarzem, znana wokalistka podzieliła się bardzo osobistymi refleksjami na temat zaspokajania dziecięcych potrzeb.
Różnie to bywa. Nie jest tajemnicą, że Kevin ma syna, więc też poniekąd mam dziecko. Jest to mój pasierb. Jeśli chodzi o dzieci - moich braci i synka Kevina - to rozpieszczamy. Zgodzę się z Wojtkiem [Szczęsnym], że trudno jest powiedzieć "nie" w momencie, kiedy stać cię na pewne rzeczy. Był taki moment, gdzie powiedzieliśmy sobie z Kevinem, że prezenty przestają mieć wartość, kiedy jest to zbyt częste. Wydaje mi się, że staramy się to zbalansować, ale rozpieszczamy, nie będę kłamać - wyznała w wywiadzie dla ESKA.pl.
Małżonkowie wspólnie uznali po pewnym czasie, że przedmioty ofiarowywane najmłodszym bez żadnego konkretnego powodu błyskawicznie tracą na swoim znaczeniu. Zamiast zasypywać chłopców kolejnymi zabawkami, para inwestuje obecnie przede wszystkim w organizowanie im niezapomnianych przeżyć i planuje interesujące wyjazdy. Dziś wolą budować cenne wspomnienia na długie lata.
Staramy się robić dla nich dobre rzeczy, zabierać ich na różne atrakcje, stawiać na wspomnienia. Zabraliśmy ich kiedyś do Disneylandu, całą trójkę, więc raczej staramy się te pieniądze mądrze zainwestować, żeby mieli wspomnienia na lata. To jest piękne - dodała.