Rolnik szuka żony to prawdziwy telewizyjny fenomen. Mimo, że program się już skończył, ciągle o nim głośno. Niedługo odcinek specjalny drugiej edycji show (Zobacz: Rolnik szuka żony - świąteczny odcinek zobaczymy drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia). Krytycy zarzucają, że program jest reżyserowany. Nic bardziej mylnego! Prowadząca, Marta Manowska zdradziła w "Twoim Stylu", kilka sekretów z planu zdjęciowego. Manowska przekonuje, że program nie przekłamuje rzeczywistości. Są jednak pewne elementy, które nie mogą pojawić się przed kamerą.
- Bohaterowie ubierają się sami. Nawet ich nie malujemy. Jeśli któraś dziewczyna maluje sobie ciemne cienie, to jest jej znak charakterystyczny, więc nie ingerujemy. W domu, gdzie trwają nagrania, likwidujemy tylko to, co nie może pojawić się w telewizji, np. alkohol, stojący czasem w widocznym miejscu - mówi Manowska w wywiadzie. - Jedyne poważne obostrzenie jest takie, że nie pokazujemy w programie dzieci - dodaje.
Ważną osobą po drugiej stronie kamery, o której widzowie mogą nie wiedzieć, jest obecny na planie psycholog. - W zeszłej edycji dziewczyna, która odpadła na początkowym etapie, zrozpaczona uciekła do lasu. Psycholog okazał się niezbędny. Rodzice wysłali ją z przykazem: bez Adama nie wracaj. Od początku czuła presję, nie umiała pogodzić się z porażką - tłumaczy Manowska.
Zobacz: PRL-owskie tajemnice Eugeniusza z programu Rolnik szuka żony 2.