To 5 lipca 2025 roku odbyło się jedno z największych muzycznych wydarzeń ostatnich lat. Tego dnia w Birmingham na tamtejszym Villa Park odbyło się "Back to the Beginning", czyli pożegnalny koncert zespołu Black Sabbath w tym jego najsłynniejszym, oryginalnym składzie, oraz ostatni solowy występ jego lidera, Ozzy'ego Osbourne'a.
Zmagający się z Parkinsonem i problemami z kręgosłupem i szyją muzyk pojawił się na scenie podczas obu setów siedząc na imponującym, czarnym tronie z zagłówkiem w kształcie nietoperza. Pomimo tego oba występy "Księcia Ciemności" spotkały się z bardzo dobrymi reakcjami, a on sam wydawał się być w naprawdę dobrej formie.
Tak wyglądał ostatni występ Ozzy'ego Osbourne'a - zobacz zdjęcia:
Niestety, zaledwie nieco ponad dwa tygodnie później świat obiegła szokująca dla wielu informacja o śmierci Ozzy'ego Osbourne'a. Muzyk zmarł w swojej posiadłości w Buckinghamshire w wieku 76 lat po trwającej aż dwie godziny reanimacji. Dziś już powszechnie wiadome jest, że bezpośrednią przyczyną śmierci artysty był rozległy zawał serca, choć od lat zmagał się on także z Parkinsonem, który w ostatnich miesiącach życia odebrał mu zdolność chodzenia. Sam Ozzy w opublikowanej już po jego odejściu autobiografii Ostatnie namaszczenie pisał, że już od jakiegoś czasu zmagał się z problemami z sercem. Także w książce Osbourne potwierdził, że na kilka tygodni przed wyczekiwanym występem na aż osiem dni trafił do szpitala, gdzie przeszedł kompleksowe badania. Wyznał, że główną obawą jego rodziny było, aby informacja o całej sytuacji nie trafiła do mediów - co rzeczywiście się udało, gdyż opinia publiczna dowiedziała się o wszystkim już po śmierci muzyka.
ZOBACZ TAKŻE: Ozzy Osbourne miał problemy z sercem na kilka dni przed śmiercią
Ozzy Osbourne wiedział, że umrze, gdy grał ostatni koncert!
22 lipca minął równo rok od śmierci jednej z największych ikon muzyki heavy metalowej w historii. Przy tej okazji wyjątkowego wywiadu dla stacji radiowej BBC udzieliła wdowa po muzyku. Sharon Osbourne opowiedziała o swoim życiu bez ukochanego męża, zwróciła się do jego fanów prosząc, aby Ci czcili jego pamięć nie w ciszy, a słuchając jak najgłośniej jego muzyki.
Menedżerka artysty pozwoliła sobie także na wyjątkowo zaskakujące wyznanie. Sharon powiedziała, że naprawdę niewiele brakowało, aby ostatni koncert Ozzy'ego w ogóle nie doszedł do skutku. Jak zdradziła, już na tym etapie ze zdrowiem Osbourne'a nie działo się dobrze, a lekarz wprost miał mu powiedzieć, że umiera i wręcz odradzał mu wyjścia na scenę, przede wszystkim z obaw przed negatywnymi wizjami tego, jak mogłoby się to skończyć. Sharon mówi jednak, że jej mąż nie miał zamiaru odpuścić i zapowiedział medykowi, że wystąpi niezależnie od wszystkiego.
Ozzy wiedział, że umiera. Przekazano mu to na dwa tygodnie przed występem i powiedziano: „Nie rób tego koncertu”. [...] Był tak przygnębiony, tak przygnębiony, bo wiedział, że to koniec. Tak bardzo bał się, że nie będzie mógł zaśpiewać - powiedziała w wywiadzie Sharon Osbourne.