Tym razem w programie „Bywanie na dywanie” (emisja w każdą niedzielę w Nowa TV i Eska TV) reporter Adrian Nychnerewicz wyruszył na warszawskie salony z pytaniem, jakiej części garderoby nie lubią nosić nasze gwiazdy. Kilkukrotnie, bez żadnego skrępowania padła odpowiedź, że właśnie bielizny. - Nie lubię nosić majtek. Krępują mnie. Ale bardziej nie lubię nosić staników – wyznała reporterowi Lara Gessler (30 l.).
Biustonosze budzą też niesmak Dody (35 l.). - Nie lubię nosić staników, bo mnie uwierają. Ale nie muszę ich nosić – mówi dumna z siebie piosenkarka.
Stylistka Joanna Horodyńska (44 l.) musi się zmuszać do noszenia górnej części bielizny. - Stanika nie lubię nosić, ale muszę, bo mam duży biust. Muszę – powiedziała.
Doktor Zbigniew Lew-Starowicz jest pewien, że brak bielizny nie stymuluje osobiście naszych gwiazd. Natomiast może to wpłynąć na podniecenie mężczyzn – zwłaszcza, gdy zauważą brak bielizny u kobiety lub… wręcz zostaną o nim poinformowani.
- Wątpię, aby tego, kto założył lub nie założył bieliznę, jakoś to stymulowało. To należy już do odbiorcy. Mężczyźni są wzrokowcami, oni muszą widzieć, że kobieta nie założyła bielizny. To natychmiast uruchamia jego wyobraźnię. Kiedy wie o tym tylko ona, to nic z tego. No chyba, że powie mężczyźnie: „Słuchaj, ja dziś nie założyłam majtek”. Będzie to traktował jako zachętę – mówi doktor Starowicz w rozmowie z „Super Expressem”.
Okazuje się więc, że w sypialni podniecająca jest kusa bielizna, natomiast na salonach… jej brak. - Potwierdzam. Zgadzam się z tym stwierdzeniem – śmieje się doktor.