Tak wyglądała praca na planie "Rodziny zastępczej". Szok, co wyszło po latach!

2026-04-28 11:49

To był serial, który wychował całe pokolenia widzów. Dziś jedna z jego gwiazd wraca wspomnieniami do tamtych lat. Misheel Jargalsaikhan w rozmowie z "Super Expressem" opowiedziała o kulisach pracy na planie "Rodzina zastępcza", presji sławy i relacjach, które przetrwały do dziś.

Grała w "Rodzinie zastępczej". Tak wspomina pracę na planie

Misheel Jargalsaikhan wspomina "Rodzinę zastępczą"

Choć od emisji kultowego serialu minęły lata, emocje wciąż są żywe - zarówno wśród fanów, jak i samych aktorów. Misheel Jargalsaikhan, która dorastała na oczach milionów Polaków, nie ukrywa, że "Rodzina zastępcza" odegrała kluczową rolę w jej życiu. To właśnie tam zdobywała pierwsze doświadczenia, które – jak dziś przyznaje - ukształtowały ją jako człowieka.

Zobacz też: Nie do wiary jak dziś wygląda dziecięca gwiazda! Dosłownie kipi seksapilem

Gwiazda "Rodziny zastępczej" mówi, jak wyglądała praca na planie hitu

Praca na planie była dla niej nie tylko przygodą, ale też ogromnym wyzwaniem. Długie dni zdjęciowe, stres i presja bycia rozpoznawalną osobą od najmłodszych lat mogły odcisnąć piętno. Jak podkreśla, ogromną rolę odegrała jej mama, która jest lekarzem. To właśnie ona nauczyła ją radzenia sobie ze stresem i regulowania emocji. 

To jest 10 lat mojego życia. Ja to wspominam jako jeden z cudownych czasów i niesamowitych doświadczeń, które gdzieś tam pokierowały moim życie w ten sposób, że jestem dzisiaj tu, gdzie jestem. To doświadczenie pracy na planie pod stresem - to jest coś, co mogłoby sprawić, że dzisiaj byłabym rozregulowana totalnie, ale moja mama jako lekarz od małego pomagała mi, uczyła mnie, w jaki sposób można regulować układ nerwowy. Dzięki temu wiem na swoim doświadczeniu, jak to jest być zestresowanym, co to znaczy pracować pod presją, po 14 godzin dziennie i w momencie, kiedy stajesz się starsza i rozumiesz, że oglądała cię cała Polska. Nie masz też tego życia prywatnego, więc myślę, że tutaj właśnie ta medycyna tak naprawdę mi pomogła. Dzięki pracy na planie odkryłam potęgę medycyny - mówi nam Misheel.

Zobacz też: Misheel Jargalsaikhan o świętach. Jak udaje jej się łączyć mongolskie i polskie tradycje?

Mimo ogromnej popularności, z jaką wiązał się udział w serialu, wspomnienia z tamtego okresu są głównie pozytywne. Aktorka nie spotykała się z hejtem czy zazdrością - wręcz przeciwnie. W czasach, gdy nie było jeszcze mediów społecznościowych, telewizja była głównym źródłem rozrywki, a oglądalność produkcji była imponująca. 

Ja się zazwyczaj spotykałam z bardzo pozytywnymi reakcjami ze strony widzów, bo widzowie autentycznie pokochali ten serial i ja się nie dziwię, bo to był fajny projekt. Pamiętam, że były czasy, kiedy nie było internetu. Jedyną rozrywką była tak naprawdę telewizja, oprócz zabawy na zewnątrz dla dzieciaków, czy dla ludzi starszych, młodszych, bo widzowie "Rodziny zastępczej" - to jest kategoria, od dzieci po starsze osoby. Były pozytywne reakcje. Dzisiaj oglądając jakiś nowy serial, mówi się, że to jest dobra oglądalność (...) A w tamtych czasach "Rodzina zastępcza" miała oglądalność znacznie wyższą, co wiązało się z tym, że ta rozpoznawalność była większa, ale reakcja zawsze były pozytywne - mówi "Super Expressowi" aktorka.

Nie mniej ważne są relacje, które przetrwały próbę czasu. Misheel wciąż utrzymuje kontakt z wieloma osobami z planu. Przyjaźni się m.in. z Jarosław Boberek, a także pozostaje w dobrych relacjach z Aleksandra Szwed, Sergiuszem Żymełką czy Moniką Mrozowską.  

Z takich osób, które teraz aktualnie są w moim życiu najbardziej, no to jest Jarosław Boberek, który jest członkiem naszej kliniki, przychodzi na zabiegi od jakiegoś czasu. Z nim się przyjaźnię, bardzo się lubimy, więc to nie jest tylko spotkanie, lekarz, pacjent, a przyjaciele - przyjaciel. Z Olą Szwed mamy super relacje, z Sergiuszem, z Moniką Brzozowską, więc takie autentyczne relacje, gdzie nawet jak się nie widzimy, parę lat i się spotkamy, to reagujemy jak na spotkanie ze swoją siostrą, którą kochamy - wyjawiła nam Misheel.

Czy możliwy jest powrót serialu? Ten temat wraca jak bumerang. Tym bardziej że produkcja znów trafia do widzów dzięki emisji w sieci. Każda kolejna emisja budzi nostalgię i sprawia, że fani zaczynają spekulować o ewentualnej kontynuacji. Sama aktorka przyznaje, że pytania o powrót pojawiają się coraz częściej i nie są już tylko luźnymi rozważaniami. Wciąż jednak podkreśla, że taki projekt musiałby być naprawdę dobrze przemyślany, by dorównać oryginałowi.

Teraz Polsat na swoim YouTubie, na kanale, zaczął puszczać "Rodzinę zastępczą" od pierwszego odcinka jeszcze raz. To jest takie przypomnienie i taki mały prezencik dla fanów serialu. Ostatnio coraz częściej pojawiają się pytania właśnie, czy gdyby była taka opcja, to czy bym weszła ponownie na plan. Wydaje mi się, że to byłaby cudowna przygoda kolejna, ale trudna - no bo pobić ten oryginał, to nie byłoby łatwe. Trzeba by wymyślić jakiś niesamowicie dobry scenariusz, ale chyba tak - wyznała gwiazda.

Rozmawiała Julita Buczek

Zobacz też: Dzięki "Rodzinie zastępczej" pokochała ją cała Polska. Nagle zniknęła z ekranów

Zobacz naszą galerię: Tak wyglądała praca na planie "Rodziny zastępczej". Szok, co wyszło po latach!

Sonda
Tęsknisz za serialem "Rodzina zastępcza"?
Grała w "Rodzinie zastępczej". Tak wspomina pracę na planie
Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki