Tego reality show obawiali się Polacy. "Love is Blind: Polska" zaskoczy widzów

2026-05-06 9:03

Gdy ogłoszono "Love is Blind: Polska", wielu fanów tego formatu nie kryło swojego zaskoczenia, ale jednocześnie oczekiwań. To w końcu pierwszy kraj słowiański pokazany akurat od tej strony właśnie w Netflixie. Jednocześnie były obawy, jak zostanie pokazana Polska oraz jacy uczestnicy się faktycznie zgłoszą. Nowe odcinki wiele wyjaśnią, ale zostawią jeszcze więcej pytań. Recenzja bezspojlerowa!

Love is Blind - o co chodzi w tym formacie? 

Format „Love is Blind” to eksperyment sprawdzający, czy miłość może istnieć bez oceniania wyglądu. Singlowie randkują w odizolowanych kabinach, gdzie słyszą jedynie swój głos. Przez kilka dni budują więź opartą wyłącznie na rozmowie, nie wiedząc, jak wygląda partner. Kluczowym momentem są oświadczyny – dopiero po ich przyjęciu para spotyka się twarzą w twarz. Następnie narzeczeni zamieszkują razem i poznają swoje rodziny, by sprawdzić, czy relacja przetrwa w realnym świecie. Finał odbywa się przed ołtarzem, gdzie uczestnicy w obecności bliskich podejmują ostateczną decyzję: biorą ślub lub po prostu nie.

Format rozpoczął się w USA, aby rozwinąć się na takie kraje jak Francja, Brazylia, Japonia, Szwecja czy ogólnie świat arabski. 

Zofia Zborowska o relacji z ukochanym mężem. Tak dba o relacje z Andrzejem Wroną

"Love is Blind: Polska" - te rzeczy mogą zdecydowanie zaskoczyć

Po ogłoszeniu "Love is Blind:Polska" wiedziałam, że muszę obejrzeć odmianę tego formatu w naszych realiach. Miałam pewne obawy, bo niektóre polskie reality, które są zaczerpnięte z innych krajów wypadają po prostu różnie. Momentami przaśnie, nudno i tanio. Czy tak było z tym reality show? Zapraszam na bezpospojlerową recenzję pierwszej części (5 odcinków) "Love is Blind:Polska".

To, co moim zdaniem było najważniejsze i na szczęście - przeniesiono wygląd zarówno kabin, sali jak i kultowe kieliszki do polskiego odpowiednika. Nie wygląda to wszystko tanio, tylko bardzo profesjonalnie. Tak, jakbyśmy oglądali amerykańskie reality show na wysokim poziomie. 

Mała rzecz, ale która mnie ucieszyła - to casting. Zapowiedzi sprawiły, że wątpiłam w szczere intencje niektórych uczestników. Po kabinach i podróży zaręczynowej jestem jednak pewna, iż sporo z kandydatów naprawdę szukało miłości. Mieli swoje traumy, swoje przeżycia, ale zdecydowana większość głośno o nich mówiła. 

Jak na reality show nie zabrakło też oczywiście dram! Już w pierwszym odcinku mieliśmy ich kilka, a niektóre o naprawdę błahe rzeczy. Natomiast jestem pewna, że widzów one pochłoną. W takich momentach było widać, że uczestnikami targają emocje i są takimi zwykłymi ludźmi - jak my. Są tacy, których od razu nie polubimy, a są i tacy, którzy nas poruszą. 

Jedna rzecz zawiodła w "Love is Blind:Polska" 

Była jednak jedna rzecz, która budziła moje ogromne obawy już przy ogłoszeniu, a potem podczas zwiastuna i niestety potwierdziło się podczas wszystkich odcinków - prowadzący. Nie są to główni aktorzy w tym reality show, ale w innych krajach widać, że są oni jacyś. Potrafią się postawić, coś wyciągnąć, a nawet złapać widza za serce. W przypadku polskiego "Love is Blind" moim zdaniem niestety to prowadzący są największą bolączką. Momentami miałam wrażenie, że zarówno Andrzej jak i Zosia się po prostu męczą, a być może stresują? Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Nie wyczułam od nich natomiast żadnych emocji, a w przypadku pytań do uczestników nie pokazano żadnych pozytywnych/ciekawych/negatywnych odczuć. Może i taki był zamysł, że państwo Wrona mieli być tak neutralni? Tego niestety nie wiem, natomiast patrząc na inne kraje, nasi prowadzący odstają od innych państw. 

Sonda
Czy obejrzysz "Love is Blind: Polska"?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki