We wczorajszym odcinku działo się bardzo wiele. Aż tak biologicznie nie było od dawna. Najpierw mieszkańcy robili śledztwo w sprawie zasikanego łóżka z zeszłego odcinka. - Żaden mocz nie robi takiej plamy. Wiem po sobie, zaufaj mi - mówiła Magda, wąchając tajemniczą substancję. - Stawiam albo na bliźniaków albo na Stiflera, bo Stifler lubi się wysikać - wskazała podejrzanych Klaudia.
Nagle bohaterem programu została kolejna substancja - wymiociny Magdy, która dosłownie wybuchła w łazience. O dziwo, fontanna wydobywająca się z ust Magdy była biała. - Ja jeszcze nie widziałam takiego... wytrysku. Nie wiem, jak mam to nazwać - mówiła zakłopotana Klaudia. - Zjadłam serek wiejski, więc rzygałam na biało. Zawsze tak mam. Jak wypiję sok pomidorowy, to rzygam na czerwono - tłumaczyła się Magda po serii wymiotów.
Wieczorem ekipa udała się na imprezę. Ptyś poderwał jakąś dziewczynę, co bardzo nie spodobało się zazdrosnej Kaludii. Zaczęła się przepychanka. W pewnym momencie dziewczyna uderzyła Ptysia szklanką w łokieć. Szkło pękło, a kończyna Jakuba zalała się krwią. Wojtek zabrał przyjaciela do szpitala, gdzie raną zajął się lekarz. - Brakowało dosłownie parę milimetrów do ścięgien, więc mogło być naprawdę ciężko - komentował potem. Na szczęście Jakub nie miał pretensji do Kaludii. - I tak się zaj*biście bawiłem - skwitował.
Zobacz: Mała Ania z Warsaw Shore nie chce w Polsce uchodźców