Winiarska ujawnia sekret małżeństwa ze Zborowskim. "Nie łazić, nie pilnować. Jak ma zdradzić, to i tak zdradzi". WYWIAD.

2026-02-07 4:50

W tym roku hucznie będą świętować 50-lecie swojego małżeństwa. Choć są parą już ponad pół wieku, nigdy wcześniej nie zagrali razem w filmie. W drugiej części kinowego hitu "Dalej jazda" nie dość, że wcielili się w zakochaną parę, to jeszcze przyszło im odegrać scenę łóżkową. Dlaczego stresowali się grania razem? I jak przetrwali w zgodzie i szczęściu aż 50 wspólnych lat?

Winiarska ujawnia sekret udanego małżeństwa. "Jak ma zdradzić, to i tak zdradzi"

Maria Winiarska (74 l.) po 50 latach małżeństwa zdradza sekret udanego związku z Wiktorem Zborowskim (75 l.):

"Super Express": - Pani Marysiu, dołączyła Pani do ekipy filmu "Dalej jazda 2". To prawda, że wcześniej nie grała Pani z mężem?

Maria Winiarska: - Zdarzało nam się grywać mniejsze role. Wystąpiliśmy razem na przykład w serialu „Mordziaki”, który łączył rysunek, kukiełki i żywych aktorów, ale to było ponad 30 lat temu. Dopiero teraz, kiedy usiadłam na pokazie dla aktorów i zobaczyłam na ekranie: "w rolach głównych Małgorzata Rożniatowska i Marian Opania oraz Maria Winiarska i Wiktor Zborowski", zrobiło mi się bardzo miło, bo to pierwszy tak duży wątek filmowy z mężem.

- Czyli scen romantycznych wcześniej chyba nie graliście.

- To było nawet zabawne, bo Wiktor początkowo trochę się ich wystraszył. Ja jako pierwsza przeczytałam scenariusz. Powiedziałam mu, śmiejąc się: "Mamy scenę łóżkową". Zdziwił się, a ja na to: "Nie bój się, przypomnimy sobie, jak to fajnie było 50 lat temu". (śmiech)

- Na początku nie chciała pani przyjąć tej roli, dlatego, żeby nie przejmować swoich wzajemnych stresów.

- Tak. Ja się zawsze bardzo denerwuję. Najgorszą rzeczą są dla mnie zdjęcia próbne. Za każdym razem nie idą mi najlepiej. W pewnym momencie po prostu przestałam na nie chodzić. A Wiktor naprawdę dużo gra, dużo w życiu robi i jest bardzo dobrym aktorem. Bałam się, że on się będzie za mnie denerwował, a potem ja będę się denerwować, że on się denerwuje przeze mnie itd. I że to wszystko zrobi niedobrze filmowi. Ale powiedział: "Marysia, bierz to. Grasz siebie. Ty przecież też gadasz jak najęta, jak nakręcona. Dobrze ci pójdzie". (śmiech)

- Jaka jest bohaterka, którą pani gra?

- Fajna jest ta dziewczyna. Wszyscy ją lubią, jest wesoła, energiczna, empatyczna. Mimo że jest wdową, spełnia swoje marzenia. Uczy się fińskiego. Przemyciłam nawet zdanie, którego nauczyła mnie moja mama. Kiedyś śpiewała z Mieczysławem Foggiem i zjeździła całą Europę. Była też w Finlandii. Tam nauczyła się pytać po fińsku: "Ile to kosztuje?". I ten zwrot trafił do filmu. Ta moja filmowa wesoła wdówka jest pozytywną postacią, wprowadzającą uśmiech. Rozkochała w sobie Antoniego, który był bardzo samotny. Zobaczymy, co będzie dalej. Jeśli film się spodoba, to jest szansa, że będzie trzecia część.

- No właśnie. Bo zakończenie daje możliwość kontynuacji. Po ślubie głównych bohaterów pora przecież na podróż poślubną. Wracając do waszego wątku z Panem Wiktorem, jest on bardzo uroczy. Myśli Pani, że może okazać się inspirujący dla innych? Że zawsze można się zakochać?

- No, daj Boże, aby tak było! A propos trzeciej części Wiktor powiedział, że moja bohaterka może zajść w urojoną ciążę. (śmiech)

- Jest tak wesoła i szalona, że wszystko możliwe!

- To prawda.

- Kilka dni temu Pan Wiktor obchodził 75. urodziny, a już niedługo będziecie celebrować 50. rocznicę ślubu. To dla Was ważny rok. Jak zamierzacie Państwo świętować?

- Zośka, nasza młodsza córka, już zapowiedziała, że wynajęła salę i chce zaprosić bardzo dużo osób. Powiedziałam jej: "Zosiu, ale my aż tak nie chcemy. My chcemy intymnie. Niech będzie najbliższa rodzina. Nie chcemy tak szaleć". Ale daję jej wolną rękę. Niech kombinuje.

- A nie chcieliby państwo tak, jak główni bohaterowie "Dalej jazda 2", ponownie wziąć ślubu?

- Aż tak to nie. Jeden nam wystarczy. (śmiech) Jest nam fajnie, a po tym filmie jest jeszcze fajniej. Bo czujemy się naprawdę, jakbyśmy cofnęli się o te 50 lat. Jest tak, jak to kiedyś było między nami. To jest bardzo przyjemne. Naprawdę z wielką frajdą zagrałam w tym filmie.

- Domyślam się, że słyszała pani to pytanie wielokrotnie, ale jest recepta na tak udany związek jak Wasz?

- Przede wszystkim: dać sobie przestrzeń. Nie łazić, nie pilnować, nie zamęczać się. Każdy musi mieć swój kawałek przestrzeni, w którą nie należy wchodzić. Uważam, że nie powinno się zaglądać do telefonów, śledzić, sprawdzać. Ja nawet nie znam pinu do telefonu Wiktora. Bo po co? Jak mężczyzna ma cię zdradzić, to i tak cię zdradzi. A po co dokładać sobie dodatkowych, zbędnych obaw? A jak facet jest beznadziejny, to trzeba go kopnąć w tyłek i po prostu się rozejść. Jest tyle osób, które są szczęśliwe dopiero w drugim czy trzecim związku.

- Wszystkiego najlepszego na tę zbliżającą się rocznicę.

- Dziękujemy.

Rozmawiał Adrian Nychnerewicz

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki