Spis treści
Nowa Lalka na Netflixie: pierwsze opinie zza granicy
Jeszcze przed udostępnieniem "Lalki" Netflixa na platformie, dziennik The New York Times sugerował, że produkcja może przyciągnąć miliony widzów szukających klimatów znanych z takich hitów jak "Bridgertonowie" czy "Pozłacany wiek". Teraz, kiedy serial wyreżyserowany przez Pawła Maślonę jest już dostępny, zagraniczni recenzenci opublikowali pierwsze teksty. Wynika z nich, że jest naprawdę dobrze, choć twórcy nie ustrzegli się niedociągnięć.
Co zagraniczni krytycy chwalą w "Lalce" Netflixa?
Florian Etcheverry piszący dla What's on Netflix ocenił serial na 3 w 5-stopniowej skali. Wskazuje on, że polska produkcja nie tylko dorównuje, ale nawet przewyższa standardy oczekiwane od prestiżowych dramatów tej platformy. Uważa wręcz, że to jedno z najlepszych oryginalnych europejskich dzieł mijającego roku. W swojej recenzji opisuje tytuł jako niezwykle rozbudowaną, przyciągającą uwagę historię o zmaganiach o władzę i wpływy, a także o trudnej drodze do emancypacji młodej kobiety w dziewiętnastowiecznej Polsce.
Z kolei Md Imran z K-waves and Beyond zwraca uwagę na świetną grę aktorską. Szczególne wyróżnienie dostała Sandra Drzymalska za nieprzewidywalność kreacji oraz Tomasz Schuchardt, który w niezwykły sposób potrafi wywołać u widza poczucie dyskomfortu.
- Najbardziej podoba mi się to, że główny wątek romantyczny nie podąża utartym schematem klasycznej historii miłosnej. Uczucie Wokulskiego do Izabeli jest prawdziwe, jednak jego zachowanie bywa momentami dość niezręczne. [...] Izabela również nie jest postacią jednoznaczną; bywa samolubna, złośliwa i silnie przywiązana do podziałów klasowych, czego dowodem są jej słowa do Wokulskiego, że pieniądze nigdy nie zrównają go z arystokracją. Mimo to stara się ona sprzeciwić porządkowi społecznemu, który nieustannie ją odrzuca. [...] To właśnie ta sprzeczność czyni Izabelę tak fascynującą postacią - ocenia.
Zarzuty wobec serialowej "Lalki": co nie zagrało?
Wśród słabych stron Imran wymienia przede wszystkim brak jasnej decyzji twórców co do wiodącego tematu opowieści, a także miejscami zbyt dosłowne podawanie informacji. Zaznacza, że obok kuszącego motywu miłosnego pojawia się zagadka kryminalna związana z podpaleniem, która odciąga widzów od ciekawszego, głównego konfliktu. Dodaje, że choć historia dotyka ważnych tematów jak klasowość, płeć, majątek czy postęp, to nie wszystkie otrzymały tyle samo przestrzeni. W podsumowaniu stwierdza, że niekiedy dialogi zbyt otwarcie tłumaczą podziały społeczne, zamiast oddać głos działaniom postaci.
Joel Keller z serwisu Decider wskazuje na to, że akcja toczy się nieco za wolno, choć jednocześnie chwali serial za odejście od schematów. W jego opinii to coś znacznie więcej niż typowe, nasycone romansem historie kostiumowe. Według niego trzeba jednak poczekać zbyt długo, aż opowieść nabierze odpowiedniego tempa i zacznie naprawdę wciągać.
PRZECZYTAJ TEŻ: Gwiazdy kina w "Na Wspólnej". Kazimierz Mazur zdradza zmiany w obsadzie