W "Rozmowie od serca” w Radiu Eska Zalia zaskoczyła spokojem i dojrzałością, z jaką mówi o sprawach, które dla wielu wciąż są źródłem frustracji – postanowieniach noworocznych, presji social mediów i ciągłym porównywaniu się do innych.
Postanowienia noworoczne pod lupą. Zalia: „Nie każdy musi się zmieniać”
Artystka nie ukrywa, że sama długo czuła, iż nowy rok „powinien” coś zmienić. Dziś patrzy na to zupełnie inaczej. Jak podkreśla, nie każdy musi zaczynać styczeń z listą celów do odhaczenia. – Nie jestem prowodyrką postanowień. Jeśli coś wypłynie samo – proszę bardzo. Ale jeśli nie czujesz potrzeby zmian, to nie każdy musi się zmieniać – mówiła wprost.
W jej opinii ogromną rolę w tworzeniu tej presji odgrywają social media. Idealne poranki, perfekcyjne ciała, uśmiechy i checklisty sprawiają, że zwyczajne życie zaczyna wydawać się niewystarczające.
Social media tworzą toksyczny przymus, że wszyscy musimy żyć tak samo
– zauważyła, dodając, że to prosty przepis na poczucie winy i frustrację. Zalia przyznała, że sama wpadła w pułapkę porównywania się. Szczególnie wtedy, gdy po intensywnych koncertowych weekendach wracała do domu wyczerpana. – Gram trzy koncerty w weekend. To jest kardio. A potem mam do siebie pretensje, że nie byłam na siłowni – mówiła, pokazując absurd oczekiwań, jakie często same na siebie nakładamy.
Zobacz też: Zalia o abstrakcyjnych postanowieniach! Artystka opowiedziała o nich w "Rozmowach od serca" w Esce
Zalia o Instagramie i presji idealnego życia
Im więcej czasu spędzała na oglądaniu rolek i podsumowań cudzych sukcesów, tym częściej pojawiało się poczucie, że robi „za mało”. Dopiero z czasem przyszło otrzeźwienie.
Im więcej tego oglądam, tym bardziej mam wrażenie, że to, co robię, jest niewystarczające. A to nieprawda
– podkreśliła. W rozmowie mocno wybrzmiał też temat relacji. Zalia mówiła o przyjaźniach jak o bezpiecznej przystani w świecie pełnym zmiennych emocji i zawodowych wzlotów oraz upadków. Z dumą przyznała, że dziś wie, kto jest naprawdę ważny. – Zrozumiałam, że mam już swoich ludzi. To jest moja rodzina z wyboru – powiedziała, dodając, że zamiast szukać wciąż nowych relacji, warto pielęgnować te, które już są. – Nie trzeba podlewać wszystkiego naraz. Czasem wystarczy zadbać o to, co już mamy.
Zalia szczerze o życiu poza sceną i social mediami
Choć Zalia nie wierzy w modne „nowe ja”, nie oznacza to, że zrezygnowała z marzeń. Wręcz przeciwnie – przyznaje, że zawód artystyczny wymaga odwagi do myślenia abstrakcyjnego. Jednym z jej marzeń jest wyjazd konny do Maroka – daleki od codziennego komfortu, ale bliski sercu. Innym – Paryż. Artystka wróciła do nauki francuskiego i nie ukrywa, że myśli o kilkumiesięcznym pobycie w stolicy Francji.
Pisanie płyty można robić wszędzie
– zaznaczyła, półżartem dodając, że jeśli istnieją poprzednie wcielenia, to jedno z nich na pewno spędziła właśnie tam. Cała rozmowa pozostawiła jedno wyraźne przesłanie – nie trzeba żyć według cudzych schematów. Czasem największym luksusem jest zgoda na siebie i własne tempo. – Jeśli masz ochotę coś zmieniać – zrób to. A jeśli nie – to też jest w porządku – podsumowała Zalia.