ŁZY w telewizji. Michał Wójcik z Ani Mru Mru przekazał wzruszające słowa od chorej ukochanej

2020-07-08 19:56 KSZ
Michał Wójcik z kabaretu Ani Mru Mru
Autor: Pomoc dla Jani - Kadr z YouTube Michał Wójcik z kabaretu Ani Mru Mru

Michał Wójcik (42 l.) wspiera swoją partnerkę Jani, która zachorowała na raka. Kabareciarz zorganizował zbiórkę, której celem było uzbieranie 150 tysięcy złotych na leczenie nowotworu. Wziął udział w rozmowie w studiu "Pytania na śniadanie", gdzie opowiedział o pomocy dla ukochanej i przeczytał od niej list. To była wzruszająca chwila, Wójcik nie mógł opanować łez.

Wybory 2020: Jak głosować w II turze?

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Wójcik przechodzi przez prawdziwy koszmar. Mimo wszystko stara się walczyć o zdrowie ukochanej. Kabareciarz i Jani poznali się w niezwykłych okolicznościach. Doczekali się synka - Michała Juniora. Kiedy kobieta zachorowała na nowotwór, Michał zrobił wszystko, aby zapewnić jej wsparcie i uratować jej życie. Gwiazdor kabaretu Ani Mru Mru apelował do fanów na YouTubie: - Dziś proszę was o pomoc, o fundusze na pobyt dla niej w klinice. Liczy się każda chwila i każdy grosz. Bardzo was proszę o pomoc. Na leczenie potrzeba było 150 tysięcy złotych. W serwisie Pomagam.pl, kwotę zebrano w trzy dni! Wpłaciło ponad trzy tysiące darczyńców. Apel o pomoc rozniósł się w błyskawicznym tempie. Zbiórka przerosła oczekiwania. Zebrano ćwierć miliona złotych! A kwota wciąż rośnie. Michał Wójcik był gościem "Pytania na śniadanie". W studio podziękował wszystkim za zaangażowanie. Nie mógł powstrzymać łez, gdy odczytał list od swojej ukochanej. Jani napisała wzruszają wiadomość: - Kochani, nieoceniona jest pomoc i wsparcie, które dostałam. Uwielbiam dawać, ale z przyjmowaniem mam wyzwanie. Choroba pokazała, że jestem człowiekiem małej wiary. Wy sprawiliście, że chcę się zmienić na lepsze, że zaczynam wierzyć. Jestem wdzięczna za każdy grosz i słowa wsparcia, bo to one dają mi siłę. Największe wrażenie zrobiła na mnie pomoc mentalna. Czytając wasze komentarze, popłakałam się. Poczułam napływ sił, których zaczynało mi brakować. Poczułam, jakbym miała armię za plecami. Nie chcę opowiadać o swojej chorobie. Głęboko wierzę, że choroba przychodzi z jakiegoś powodu. Uszanujcie fakt, że chcę przejść proces leczenia w spokoju. 

Najnowsze