- Katarzyna Kolenda-Zaleska uważa, że krytyka pod adresem Marty Nawrockiej po jej wywiadzie w TVN24 jest nieuzasadniona.
- Dziennikarka obarcza kancelarię prezydenta odpowiedzialnością za niewystarczające przygotowanie Marty Nawrockiej do trudnych pytań.
- Reporterka TVN sugeruje, że wahania i cisza Marty Nawrockiej podczas wywiadu mogły wynikać z wewnętrznego konfliktu i potencjalnie odmiennych poglądów na niektóre tematy niż jej mąż.
Wywiad Marty Nawrockiej w TVN24 błyskawicznie stał się tematem numer jeden w mediach i internecie. Opinie na jego temat były skrajne – od ostrej krytyki po wyrazy wsparcia. W rozmowie poruszono zarówno wątki osobiste, jak i światopoglądowe, w tym kwestie praw kobiet i in vitro. Najwięcej emocji wzbudziły jednak momenty zawahania i ciszy ze strony pierwszej damy.
Ekspert od wystąpień publicznych w rozmowie z WP Kobieta ocenił, że pierwsza dama nie została odpowiednio przygotowana do rozmowy przez sztab, co skutkowało widocznym stresem. Katarzyna Kolenda-Zaleska, dołączając do dyskusji, zaznaczyła, że oceny wywiadu są zbyt spolaryzowane. Stwierdziła, że rozmowa została przeprowadzona sprawnie przez Joannę Kryńską. Jednocześnie dziennikarka przyznała, że zauważyła brak obycia z kamerą i niedostateczne przygotowanie, traktując to jednak jako etap nauki, a nie powód do publicznego osądzania.
Kolenda-Zaleska o wywiadzie Nawrockiej
Kolenda-Zaleska doceniła sam fakt pojawienia się Marty Nawrockiej w mediach. W jej ocenie decyzja o udzieleniu wywiadu wymagała odwagi, zwłaszcza w kontekście unikania publicznych wystąpień przez poprzednią pierwszą damę. Dziennikarka zasugerowała, że "lepsze to niż milczenie". Katarzyna Kolenda-Zaleska jednoznacznie wskazała winnego niedoskonałości wywiadu.
Poseł Lewicy stanął w obronie Marty Nawrockiej po wywiadzie w TVN24. Mocno oberwał. Potem przerwał milczenie!
- To jest wina kancelarii prezydenta, że nie przygotowała Marty Nawrockiej na trudne pytania, których można się było spodziewać [...]. To nie jest wina Marty Nawrockiej – podkreśliła.
Najciekawszy aspekt komentarza Katarzyny Kolendy-Zaleskiej dotyczył interpretacji ciszy w studiu. Dziennikarka zaproponowała alternatywne odczytanie, sugerując, że wahania mogły nie wynikać z niewiedzy, lecz z wewnętrznego konfliktu.
- Powiem tak przekornie, że uważam, że te wszystkie zawahania, to milczenie, cisza, może to wcale nie było tak, że Marta Nawrocka nie wiedziała, co powiedzieć. Może po prostu chciała powiedzieć coś, czego jej nie wypada powiedzieć. Może ma zupełnie inne poglądy niż jej mąż, prezydent Karol Nawrocki, w sprawach dotyczących praw kobiet - stwierdziła dziennikara.
W naszej galerii zobaczysz piękną córkę Katarzyny Kolendy-Zaleskiej: