- Wicemarszałek Senatu znalazła się w ogniu krytyki po tym, jak podczas pogrzebu Wandy Traczyk-Stawskiej nie przyjęła pozycji klęczącej, co wywołało szeroką dyskusję w mediach.
- Magdalena Biejat skomentowała sytuację po niemal miesiącu, podkreślając, że uwaga publiczna powinna koncentrować się na osobie zmarłej bohaterki Powstania Warszawskiego, a nie na jej zachowaniu czy religijności.
- Polityczka stwierdziła, że rolą polityków nie jest dyktowanie ludziom, jak mają się zachowywać czy w co wierzyć, lecz zapewnianie wolności wyznania zgodnie z konstytucją, a cała sytuacja świadczy o specyfice współczesnej debaty publicznej.
Uroczystości pogrzebowe Wandy Traczyk-Stawskiej, zasłużonej uczestniczki Powstania Warszawskiego, odbyły się 31 sierpnia w kościele Świętego Krzyża w Warszawie. Wśród licznych żałobników obecna była również wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat. Publiczność zwróciła uwagę na fragment nagrania, który ukazywał, iż senatorka nie przyjęła pozycji klęczącej w trakcie ceremonii. Obraz ten szybko stał się przyczyną szerokiej dyskusji i krytyki w mediach oraz w przestrzeni internetowej. Odpowiedź polityczki na te zarzuty nadeszła po blisko miesiącu od zdarzenia, podczas wywiadu w programie "News Michalskiego" emitowanym przez TVN24+.
Oświadczenie Magdaleny Biejat
W rozmowie z Patrykiem Michalskim, wicemarszałek Senatu, wcześniej kandydująca na urząd prezydenta, podkreśliła, że główny nacisk powinien być położony na postać Wandy Traczyk-Stawskiej i godne jej pożegnanie.
- Uważam to za oburzające, że robi się awantury, bo to nie było o mnie ani o mojej religijności, tylko to było o naszej bohaterce, która powinna być bohaterką wszystkich Polaków i wzorem dla nas wszystkich - powiedziała.
Prowadzący wywiad zapytał Magdalenę Biejat, czy w momencie zdarzenia czuła się obserwowana lub że jej zachowanie jest celowo rejestrowane. Senatorka zaprzeczyła, dodając, że późniejsze wydarzenia i reakcje społeczne dobitnie świadczą o specyfice współczesnego internetu i kształcie debaty publicznej. W kontekście roli polityków w życiu społecznym.
- My nie jesteśmy jako politycy czy komentatorzy od tego, żeby ludziom mówić, jak mają się zachowywać i w co wierzyć albo w co nie. My jesteśmy od tego, żeby zapewnić ludziom wolność wyznania, zgodnie z konstytucją - podsumowała.