Maria Minakowska nie wytrzymała, poszło o potężny hejt. W tle wpis posła PiS

2026-11-06 14:05

Dr Maria Minakowska zdecydowała się na radykalny krok i wytoczyła proces Michałowi Wosiowi z PiS. Znana działaczka społeczna ma dość nienawiści wylewającej się z internetu i chce, by poseł odpowiedział za swoje słowa. Wszystko wyjaśniła w nowym wywiadzie.

Maria Minakowska
Autor: FB/Maria Minakowska/ Facebook

Spór między dr Marią Minakowską a Michałem Wosiem przenosi się z mediów społecznościowych na salę rozpraw. Jak informuje portal Gazeta.pl, działaczka złożyła już w sądzie prywatny akt oskarżenia przeciwko politykowi. Powodem tej decyzji mają być wypowiedzi posła, które zdaniem Minakowskiej nie tylko naruszają jej dobra osobiste, ale stały się paliwem dla internetowych hejterów.

Wojna z internetową nagonką

Dla dr Minakowskiej sprawa przeciwko Wosiowi to coś więcej niż prywatna batalia. W rozmowie z Gazeta.pl podkreśla ona, że jej decyzja to element szerszej walki z systemowym hejtem, który zatruwa polskie życie publiczne. Działaczka uważa, że osoby pełniące ważne funkcje państwowe powinny brać szczególną odpowiedzialność za to, co publikują w sieci.

– To walka o higienę życia publicznego – tłumaczy dr Minakowska na łamach portalu. Jej zdaniem wypowiedzi polityka przekroczyły granice dopuszczalnej krytyki i stały się sygnałem dla anonimowych agresorów do przypuszczenia ataku na jej osobę.

Poseł pod lupą śledczych

Akt oskarżenia opiera się na konkretnych wpisach i wypowiedziach Michała Wosia, które miały stygmatyzować i obrażać Minakowską. A ona skrupulatnie udokumentowała, jak słowa posła rezonowały w sieci, wywołując lawinę wyzwisk i gróźb pod jej adresem. Poszło o wpis z 26 października Michał Woś, który to wpis został opublikowany na Facebooku. We wpisie doszło do zestawienie zdjęcia płodu ze zdjęciem Minakowskiej. "Jak potężna musiała być propaganda, aby przekonać część społeczeństwa, że ten po lewej 'nie jest człowiekiem', a ten po prawej 'jest kobietą'" - skomentował polityk PiS i były wiceminister sprawiedliwości.

Minakowska nie chce pieniędzy. Chce ona po prostu, by zarówno Fundacja Pro-Prawo do Życia, jak i Michał Woś przeprosili ją na wszystkich swoich kanałach i przyznali, że jest kobietą. - Jestem przekonana, że nimi rządzi lęk. Lęk przed tym, że ich świat legnie w gruzach i nic nie będzie już tak, jak było. Że nagle wszystko runie - podsumowała. 

Biedrzycka Expressem | 06.11.2026

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI