- Krzysztof Jackowski wspomina swoje relacje z Andrzejem Lepperem, ujawniając niezwykłe testy jasnowidza sprzed lat.
- Jasnowidz opowiada o wstrząsających wizjach, w tym o losie Lecha Kaczyńskiego, oraz próbie połączenia się z "energią" Leppera.
- Kulminacją nagrania jest nagłe, niepokojące zachowanie psa, który "zawodzi jak wilk", przerywając sesję.
- Co naprawdę wydarzyło się podczas tej tajemniczej sesji i dlaczego Jackowski przerwał nagranie?
Test zaufania Andrzeja Leppera. Jackowski: „Strzelał w dziesiątkę”
Historia relacji najsłynniejszego polskiego jasnowidza i charyzmatycznego lidera Samoobrony sięga początku lat 2000. Jak ujawnił Krzysztof Jackowski w swojej ostatniej transmisji, Andrzej Lepper, choć szukał u niego pomocy, był początkowo sceptyczny. Postanowił sprawdzić zdolności jasnowidza w nietypowy sposób – za pomocą odwróconych zdjęć swoich partyjnych kolegów. Jackowski miał, nie widząc twarzy, ocenić ich charakter i intencje.
Według przytoczonej przez jasnowidza relacji samego Leppera, test wypadł zdumiewająco:
„Mówię: nie no wie pan tak to pan tych ludzi zna z telewizji (...). Niech ja panu odwrócę to zdjęcie i niech pan macając czy używając swojej wizji przez zdjęcie, którego pan nie widzi, określił mi kto jest kto. No i powiem panu, że to nie jest przesada, ale strzelał dziesiątkę, odwrócone zdjęcie i odwracał. Mówi: ‘Ten jest taki, ten taki, ten taki’” — miał powiedzieć Lepper.
Celem tego sprawdzianu nie było jedynie rozpoznanie osób, ale przede wszystkim ocena ich lojalności. Lepper, otoczony ludźmi walczącymi o wpływy, desperacko potrzebował wiedzieć, komu może ufać. Zdolności Jackowskiego miały stać się dla niego swoistym narzędziem weryfikacji.
Wstrząsająca wizja o Lechu Kaczyńskim z 2009 roku
Zaufanie, jakim Lepper ostatecznie obdarzył Jackowskiego, doprowadziło do rozmów na najważniejsze tematy polityczne. Szczególne emocje budzi dziś wspomnienie wizji z lipca 2009 roku, na niecały rok przed katastrofą smoleńską. Jasnowidz twierdzi, że przekazał Lepperowi niepokojącą wizję dotyczącą ówczesnego prezydenta, Lecha Kaczyńskiego.
„Pamiętam jak tam jeszcze klęknął, to zaczął tam swoje... No tak, tak patrzy i wtedy te wizje jemu jakieś przychodzą i mówi, że on widzi o Kaczyńskich to było i świętej pamięci prezydencie Kaczyńskim mówi, że ‘Kaczyńskiego nie ma. No i Kaczyński śpi. Lecha Kaczyńskiego nie ma’” — relacjonował Jackowski.
Dodał również, że był przekonany i mówił o tym Lepperowi, iż Lech Kaczyński „na 100 procent nie będzie już prezydentem”. Słowa te, w kontekście późniejszych tragicznych wydarzeń, nabierają mrocznego znaczenia i do dziś są przedmiotem gorących dyskusji.
Próba kontaktu z energią Leppera. Początek tajemniczych zdarzeń
Głównym celem ostatniej transmisji Jackowskiego była jednak próba metafizycznego zmierzenia się z losem zmarłego polityka. Jasnowidz, używając zdjęcia Andrzeja Leppera, chciał połączyć się z jego „energią” po śmierci, aby zrozumieć, co stało się z jego osobowością. Zastrzegał, że nie będzie to seans spirytystyczny, a jedynie próba „odczucia”.
Według jego teorii, ludzka osobowość jest „produktem doznań”, a po śmierci indywidualna świadomość wraca do swojego źródła, stając się częścią większej całości.
„Osobowość Lepper już nie istnieje. Ta cząstka energii odeszła do twórcy tej energii. Jest to dalej osobowość, tylko o wiele bogatsza jak była osobowość Leper” — tłumaczył, rozwijając swoją koncepcję „baniek” i „światów bliźniaczych”.
Kulminacyjny i najbardziej niepokojący moment audycji nadszedł niespodziewanie. Pies Krzysztofa Jackowskiego, Albert, który zazwyczaj spokojnie towarzyszy mu podczas nagrań, nagle zaczął zachowywać się w niepokojący sposób. Jego reakcja była tak gwałtowna i nietypowa, że przeraziła samego jasnowidza i jego żonę.
„Albert zaczął się bardzo dziwnie zachowywać. Zaczął chodzić po pokoju, a potem stanął i do drzwi drugich tutaj wejściowych z pokoju zawył jeden raz tak (...) jak Boga kocham i na drzwi tak wskazywał” — relacjonował na żywo wyraźnie poruszony Jackowski.
Na nagraniu słychać również pełen lęku głos jego żony, która mówi: „Nie wiem. Dziwnie się zachowuje. Zamknij te drzwi”.
To zdarzenie okazało się punktem zwrotnym. Jackowski, znany z opanowania, stracił rezon. Widząc panikę zwierzęcia i czując narastające napięcie, podjął jedyną możliwą decyzję, natychmiast przerwał transmisję na żywo.
Joanna Senyszyn bezlitośnie o Czarzastym i ambasadorze USA: "Trafił swój na swego"
„Pies nas dziwnie się zachowuje. Może nie trzeba na taki temat robić audycji” — przyznał, kończąc nagranie i pozostawiając tysiące widzów z pytaniem, co tak naprawdę się wydarzyło.
Kontrast między pewnością siebie, z jaką opowiadał o testach Leppera, a autentycznym strachem w obliczu niewyjaśnionego zjawiska, nadaje całej historii niezwykłego, niemal paranormalnego wymiaru. Nagranie błyskawicznie stało się viralem, a dyskusja o tajemnicy, która wciąż otacza postać Andrzeja Leppera, rozgorzała na nowo.
Poniżej galeria zdjęć: Przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper