Siostra Chmielewska napisała list do prezydenta, pierwszej damy, posłów i senatorów oraz marszałka Sejmu

Siostra Małgorzata Chmielewska postanowiła zareagować na weto prezydenta dotyczące ustawy ws. pomocy Ukraińcom. Napisała list otwarty, który zaadresowała do prezydenta Karola Nawrockiego, pierwszej damy Marty Nawrockiej, marszałka Sejmu Szymona Hołownia, a także senatorów i posłów. - Zawetowanie ustawy o pomocy ofiarom wojny w Ukrainie pozbawi setki tysięcy osób pracy- będą nielegalnie, bo błyskawiczne uzyskanie prawa pobytu jest mrzonką - zauważyła. Siostra prosi o pilną odpowiedź.

Małgorzata Chmielewska
Autor: PIOTR GRZYBOWSKI/SUPER EXPRESS

Siostra Małgorzata Chmielewska wystosowała list do najważniejszych polityków w kraju. Przełożona wspólnoty Chleb Życia postanowiła zareagować na weto ws. ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy. Zwróciła się do pary prezydenckiej, posłów, senatorów i marszałka Sejmu. Na początku listu nakreśliła sytuację organizacji, którą prowadzi: - Od początku agresji Rosji na Ukrainę wspieramy ofiary tej wojny, szczególnie najsłabszych: matki z dziećmi, w tym niepełnosprawne matki i niepełnosprawne dzieci, starców, osoby chore, także terminalnie. Przez nasze domy dla ludzi bezdomnych przewinęło się setki uchodźców. 

Dalej wskazała, jak jej zdaniem zmieni się sytuacja najbardziej poszkodowanych osób po zmianach w przepisach: - Zawetowanie ustawy o pomocy ofiarom wojny w Ukrainie pozbawi setki tysięcy osób pracy - będą nielegalnie, bo błyskawiczne uzyskanie prawa pobytu jest mrzonką. Najsłabszych, nie mogących pracować i dzieci zepchnie na ulicę lub zmusi do powrotu. Problem w tym, że oni nie mają dokąd wrócić - napisała w liście siostra Chmielewska. Tuż przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego siostra pyta więc, jak ich nazywa "mających władzę" czy ma kupować książki i przybory szkolne dzieciom, a może, jak wskazuje w dramatycznych słowach: "spakować ich wszystkich i odesłać do Charkowa, Sum, Mariupola i innych miejscowości? Do ruin i pod bomby? Oczywiście na nasz koszt". 

Polityka SE Google News

Siostra Małgorzata Chmielewska oczekuje, że na jej list politycy odpowiedzą. Chce pilnej odpowiedzi, i jak dodaje, wszystkie dzieci, które są jej podopiecznymi mówią po polsku: - Niektóre tu się urodziły, bo matki uciekały w ciąży, niektórych ojcowie zginęli w walce, ktoś jest ofiarą niewolniczej pracy-tak, w Polsce. Siostra jest gotowa do spotkania polityków z podopiecznymi: 

Spojrzenia w oczy i powiedzenia: „spadaj mały, spadaj starcze skąd przyszedłeś. Nie stać nas na ciebie, jesteś nieprzydatny, a że urodziłeś się pechowo gorzej, to nie nasz problem”. Termin ew. wizyty w stolicy lub u nas do uzgodnienia. Żadne względy: polityczne, ekonomiczne ani moralne nie uzasadniają tego, co się stało. Gra najsłabszymi jest hańbą dla mojej Ojczyzny, podobnie jak sianie wrogości i nie ma nic wspólnego z wartościami chrześcijańskimi ani zwykłą ludzką solidarnością.

Sonda
Jak oceniasz pierwsze weto prezydenta ws. ustawy wiatrakowej?
Express Biedrzyckiej - Leszek Miller

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki