Najpierw dokładne strzyżenie, potem długie modelowanie. Fryzjer pracował suszarką i szczotką z precyzją godną chirurga, a Grabiec cierpliwie pozwalał układać każde pasmo. Widać było, że zależy mu na efekcie – co chwilę zerkał w lustro, poprawiał kołnierzyk, wygładzał marynarkę.
Po wszystkim wyszedł z salonu wyraźnie odświeżony: krótsze boki, równy kontur, włosy uniesione i utrwalone tak, że ani podmuch wiatru, ani flesz aparatu nie były mu straszne. Uśmiechnięty, pewny siebie, wyglądał jak ktoś, kto za chwilę wejdzie na ważne spotkanie i chce mieć wszystko – łącznie z fryzurą – pod kontrolą.
W sobotę Donald Tusk przeprowadził "rekonstrukcję rządu". Zdziwisz się, kto go zastąpił
Grabiec, który na co dzień kieruje pracą kancelarii Donalda Tuska i odpowiada za Komitet ds. Pożytku Publicznego, słynie z uporządkowanego stylu i dbałości o detale. Tym razem też nie zawiódł. Wyszedł z salonu jak nowy. Minister zrobił się na bóstwo!