Sztuczna inteligencja to dopiero początek. Nadchodzi rewolucja w biologii
Sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza w kolejne dziedziny naszego życia. Jednak to, co znamy dzisiaj, może być dopiero początkiem znacznie większych zmian. W piątkowym (30 października) „Porannym Ringu” Magda Gacyk mówiła o technologiach, które mogą w przyszłości zrewolucjonizować medycynę, biologię i sposób funkcjonowania człowieka.
– My jesteśmy w środku rewolucji AI w oku cyklonu, ale zaraz będzie syntetyczna biologia – zapowiedziała.
Jednym z najbardziej intrygujących zagadnień poruszonych podczas rozmowy były organoidy, czyli struktury tworzone z komórek macierzystych, które mogą odtwarzać wybrane właściwości ludzkich narządów. Szczególne zainteresowanie budzą organoidy neuronalne, nazywane niekiedy miniaturowymi mózgami.
Choć samo określenie może brzmieć niepokojąco, nie oznacza ono tworzenia pełnowartościowego ludzkiego mózgu. Chodzi o laboratoryjne modele, które mogą pomóc naukowcom lepiej zrozumieć funkcjonowanie układu nerwowego i mechanizmy powstawania chorób.
– Ale w książce wyjaśniam, że nie wszystkiego trzeba się bać, że to może pomóc w leczeniu rozmaitych chorób. To są takie zbitki komórek macierzystych, które kształtują się w kierunku rozmaitych rzeczy – tłumaczyła Gacyk.
Sztuczna macica pomoże ratować dzieci? Technologia jak z filmu science fiction
Kolejnym tematem rozmowy była przyszłość ludzkiej reprodukcji. W obliczu problemów demograficznych naukowcy poszukują nowych rozwiązań, które mogłyby wspierać medycynę rozrodu i opiekę nad najmłodszymi pacjentami. Jednym z takich kierunków są badania nad sztucznymi macicami. Technologia ta mogłaby w przyszłości wspomagać rozwój skrajnie przedwcześnie urodzonych dzieci, stanowiąc zaawansowaną formę inkubatora.
– Ale coraz więcej robi się w przy pomocy sztucznej inteligencji jeśli chodzi o ułatwianie dzietności sztucznej – mówiła dziennikarka.
Gacyk podkreśliła, że badania nad sztucznymi macicami nadal pozostają na etapie rozwoju i nie należy traktować ich jako powszechnie dostępnej technologii. – To są prace,to jest zaawansowane, ale jeszcze w sferze futurologicznej nad sztucznymi macicami, czyli takimi wczesnymi inkubatorami i tak dalej i tak dalej – wyjaśniała.
Jak zaznaczyła, rozwiązania, które dzisiaj wydają się niezwykłe, mogą mieć bardzo praktyczne zastosowania.
– To jest coś, co realnie może nam pomóc, chociaż teraz brzmi jak bajka o żelaznym wilku – stwierdziła.
Czy sztuczna inteligencja pozwoli nam rozmawiać z kotem lub psem?
Jednym z najbardziej zaskakujących i jednocześnie bliskich codziennemu życiu tematów poruszonych w „Porannym Ringu” była możliwość komunikowania się ze zwierzętami za pomocą sztucznej inteligencji.
Czy w przyszłości dowiemy się, co naprawdę chce nam powiedzieć nasz pies albo kot? Czy dzięki specjalnym translatorom będziemy mogli zrozumieć ich potrzeby, emocje, a nawet dolegliwości?
Prowadzący audycję żartobliwie zastanawiał się, czy ludzie rzeczywiście chcieliby poznać wszystkie myśli swoich czworonożnych przyjaciół. Gacyk zwróciła jednak uwagę na znacznie poważniejszy aspekt takich badań.
– On już komunikuje swoje potrzeby albo na przykład swoje bóle – mówiła, odnosząc się do możliwości rozpoznawania sygnałów wysyłanych przez zwierzęta.
Jak wyjaśniała, sztuczna inteligencja mogłaby pomóc przede wszystkim w rozpoznawaniu cierpienia i problemów zdrowotnych zwierząt, które nie są w stanie zakomunikować ich człowiekowi w zrozumiały sposób.
– Dzieje się coś niedobrego, bo my w tej chwili nie za bardzo wiemy, kiedy naszego tutaj przykładowego pucka coś boli, a jeżeli boli, to co? Nie wiemy. Coś boli, coś boli, źle się czuje. To już jest wdrażane w przypadku świń – wskazywała.
Badania nad analizą odgłosów zwierząt mogą mieć zastosowanie nie tylko w opiece nad domowymi pupilami, ale również w hodowli. – Te takie podstawowe bardzo sygnały, podstawowe dźwięki, które słychać, one mają znaczenie i u tych właśnie wydawałoby się zwyczajnych świnek, ale też u wielorybów, delfinów– mówiła Gacyk.
Nie oznacza to jednak, że technologia pozwala już na prowadzenie swobodnych rozmów ze zwierzętami. Na razie chodzi przede wszystkim o rozpoznawanie i interpretowanie określonych sygnałów oraz dźwięków.
AI może zagrozić nawet językowi polskiemu?
W rozmowie pojawił się również inny, zaskakujący wątek. Rozwój sztucznej inteligencji może zdaniem Gacyk wpływać nie tylko na medycynę czy biologię, ale także na przyszłość języków narodowych.
Dziennikarka zwróciła uwagę na dominację angielskiego w świecie nowych technologii i związane z tym zagrożenia dla różnorodności językowej. – Polski w pewnym momencie może też znaleźć się, jeszcze nie teraz, ale kiedyś będzie zagrożony. Wszystko przez sztuczną inteligencję – ostrzegła.
Przyszłość brzmi niepokojąco, ale nie wszystko musi być zagrożeniem Rozmowa z Magdą Gacyk pokazała, że rozwój sztucznej inteligencji wykracza daleko poza chatboty, generowanie obrazów czy automatyzację pracy. Organoidy mogą pomóc w badaniach nad chorobami, technologie sztucznej macicy mogą w przyszłości wspierać neonatologię, a analiza komunikacji zwierząt może poprawić ich dobrostan.
Wiele z tych rozwiązań pozostaje jednak na etapie badań i wymaga dalszych prac, także nad bezpieczeństwem oraz konsekwencjami etycznymi. Najważniejsze przesłanie rozmowy zawiera się w słowach dziennikarki, która przekonuje, że „nie wszystkiego trzeba się bać”. Choć przyszłość technologii może przypominać scenariusz filmu science fiction, część tych rozwiązań może w przyszłości realnie pomagać ludziom i zwierzętom.