- Sejmowa debata przybrała nieoczekiwany obrót, gdy posłanka PiS niespodziewanie zaproponowała… randkę!
- Padły słowa o kwiatach i kulturalnym zaproszeniu, a na sali zapanowała wesołość.
- Marszałek Hołownia nie krył rozbawienia i sam pozwolił sobie na żartobliwy komentarz.
- Sprawdź, jak poważna debata o klimacie zamieniła się w scenę rodem z komedii romantycznej!
„Jeżeli chce mnie pan zaprosić na randkę…”
Do nietypowej wymiany zdań doszło w trakcie sejmowej debaty. Dorota Arciszewska-Mielewczyk zwróciła się bezpośrednio do Artur Łącki, nie kryjąc irytacji jego zachowaniem.
Macron napisał do Tuska w nocy, że jest zakochany. "Rozumiem go"
– Pan mnie zaczepia ciągle. Ja panu powiem jedno – jeżeli chce mnie pan zaprosić na randkę, to proszę przyjść z kwiatami albo jakoś kulturalnie do mnie podejść i się ze mną po prostu umówić – powiedziała z mównicy.
Słowa posłanki natychmiast wywołały reakcję na sali.
Hołownia nie wytrzymał. Żart na sali
Na wypowiedź szybko zareagował marszałek Szymon Hołownia. Nie krył rozbawienia sytuacją i pozwolił sobie na żartobliwy komentarz, który tylko podgrzał atmosferę.
– Pan poseł Łącki lubi życie na krawędzi, więc kto wie – mówił, komentując całą wymianę.
Chwilę później odpowiedział także Artur Łącki, podtrzymując żartobliwy ton dyskusji.
– Pani poseł, jest pani piękną kobietą, dlatego rozważę propozycję. Dziękuję – powiedział z mównicy.
W jednej chwili sejmowa debata, która dotyczyła poważnych przepisów klimatycznych i transportu morskiego, zamieniła się w scenę pełną śmiechu i uszczypliwości. Tego typu sytuacje w trakcie formalnych obrad zdarzają się rzadko, dlatego od razu zwróciły uwagę zarówno posłów, jak i osób śledzących transmisję.
„Swatka” na sali obrad
Na tym jednak nie koniec. Do dyskusji włączyła się także Klaudia Jachira, która w swoim stylu postanowiła dorzucić komentarz do całej sytuacji. Posłanka nazwała marszałka „swatką”, czym jeszcze bardziej rozluźniła atmosferę na sali i dopełniła ten nietypowy, sejmowy dialog.
Choć punkt obrad dotyczył spraw istotnych z punktu widzenia państwa i unijnych regulacji, przez chwilę cała uwaga skupiła się nie na ustawach, lecz na tej zaskakującej wymianie zdań. Fragment nagrania szybko zaczął krążyć w sieci i przyciągnął uwagę internautów, bo pokazał Sejm w znacznie mniej formalnym, niemal kabaretowym wydaniu.