Od rana w Sejmie aż buzowało. Wszystko przez harmonogram prac. W piątek, 4 września, tuż po godz. 9:00 Sejm wznowił obrady, a posłowie zajmowali się wyborem nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Kandydatów jest dwóch, zgłoszony przez KO, były minister w rządzie Donalda Tuska, Maciej Berek oraz kandydat zgłoszony przez Prawo i Sprawiedliwość Artur Kotowski. Dzień wcześniej sejmowa komisja sprawiedliwości pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Berka na nowego sędziego TK, a negatywnie kandydaturę Kotowskiego. Nie dziwi, że to wszystko budził masę emocji i to... najróżniejszych.
Zanim jednak doszło do kluczowego głosowanie i wyboru nowego sędziego TK, głos zabierali posłowie, ale nie tylko. Wśród przemawiających znalazł się także przedstawiciel prezydneta, szef KPRP minister Zbigniew Bogucki. Ocenił on, że kandydatura Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego nie powinna być procedowana z powodów formalnych.
Szokujące sceny w Sejmie! Nagle rozległo się szczekanie. Na sali nie było psa!
Na te słowa zareagował wicepremier, minister obrony narodowej i lider PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz, który odpowiedział na ocenę Bocukiego: - Nigdy dotąd przedstawiciel prezydenta nie próbował wpływać na wybór sędziego Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm – skomentował wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Gdy polityk wszedł na mównicę, by zabrać głos i zaczął mówić, nagle część zgromadzonych na sali posłów zaczęła szczekać.
Zaskakujący moment opublikował w sieci Jakub Stefaniak, sekretarz stanu w KPRM. - W czasie wystąpienia wicepremiera patoprawica zaczęła… szczekać! Tak! To nie żart - napisał na portalu X odnosząc się do nagrania, na którym słychać szczekanie.