20. rocznica śmierci Kazimierza Górskiego. Tomaszewski ujawnia jego największy sekret. Zobacz nieznane zdjęcia „Trenera Tysiąclecia”

2026-05-23 7:30

W sobotę 23 maja mija 20 lat od śmierci Kazimierza Górskiego. Postaci, którą Jan Tomaszewski bez wahania nazywa "papieżem polskiej piłki". Legendarny bramkarz w poruszającej rozmowie z „Super Expressem” wspominał człowieka, który nie tylko dał Polsce największe sukcesy w historii futbolu, ale był dla piłkarzy kimś więcej niż trenerem. Odkrywamy nieznane anegdoty i kulisy tamtych lat. Zobaczcie też unikatowe perełki z archiwum w naszej galerii zdjęć!

  • Jan Tomaszewski, nazywając Kazimierza Górskiego "papieżem polskiej piłki", ujawnia kulisy jego niezwykłego geniuszu trenerskiego.
  • Legendarny trener w dwa lata stworzył dwie światowej klasy drużyny, stosując ojcowskie podejście i psychologiczne zagrywki, które budowały atmosferę.
  • Odkryj szokujące szczegóły rozstania Górskiego z kadrą po srebrnym medalu i dowiedz się, za co piłkarze musieli zapłacić cło na lotnisku.

Stworzył dwie drużyny światowej klasy w dwa lata

Fenomen Kazimierza Górskiego polegał na jego niezwykłej trenerskiej intuicji i umiejętności budowania zespołu niemal od zera. Jak podkreśla Jan Tomaszewski, w ciągu zaledwie dwóch lat stworzył on dwie, zupełnie różne drużyny, które sięgnęły po historyczne sukcesy.

- Pan Kazimierz potrafił stworzyć dwa zespoły, które w dwa lata zdobyły ogromne sukcesy. Najpierw mistrzostwo olimpijskie, a dwa lata później trzecie miejsce na świecie - wspomina Tomaszewski. Mało kto pamięta, że ze złotej jedenastki z Monachium w drużynie na mundial w RFN zostało zaledwie czterech zawodników. - Złotą jedenastkę z igrzysk w kadrze na mistrzostwa świata reprezentowali tylko Gorgoń, Gadocha, Deyna i Szymanowski. Reszta była dołączona. Przez dwa lata Pan Kazimierz stworzył drugi skład światowej klasy.

Sekret polegał na tym, by przełamać dominację Górnika Zabrze i Legii Warszawa. Górski zaczął powoływać zawodników z mniejszych klubów, takich jak ŁKS, Wisła Kraków czy Stal Mielec.

- Ci zawodnicy byli ze wszystkich klubów i mieli, jakby to powiedzieć, głód piłki. I pan Kazimierz właśnie do tego doprowadził. Myśmy walczyli w sposób taki, że jeden za wszystkich, wszyscy za jednego - podkreśla legendarny bramkarz.

Przeczytaj także: Grób Kazimierza Górskiego w 105. rocznicę urodzin. Wzruszający gest dzieci od razu rzuca się w oczy

"Traktował nas jak dzieci". Wiedział, kiedy odpuścić

Kazimierz Górski był nie tylko genialnym strategiem, ale przede wszystkim wybitnym psychologiem. Tomaszewski wielokrotnie podkreśla, że traktował on piłkarzy jak synów, a jego ojcowskie podejście budowało niezwykłą atmosferę.

- Traktował nas jak dzieci, naprawdę. Z taką pieczą, z takim ojcostwem. Jeśli komuś coś było potrzeba, postarał się wszystko załatwić, żeby to nie przeszkadzało w grze - mówi.

Zobacz też: Kazimierz Górski i tajemnice jego trenerskich sukcesów. Jedno słowo powtarzają wszyscy podopieczni

Dowodem na jego niezwykłą intuicję była sytuacja przed towarzyskim meczem z Bułgarią w Warnie. Reprezentacja Polski wracała ze Stanów Zjednoczonych po 26-godzinnej podróży. Zamiast zarządzić ciężki trening, trener zaskoczył wszystkich.

- Przylatujemy do Warny dzień przed meczem, jest wieczór, a pan Kazimierz mówi: "nie będzie żadnego treningu. Idziemy wymoczyć sobie nogi w morzu, w słonej wodzie." To było fenomenalne pociągnięcie. Wygraliśmy to spotkanie 2:0 (dwa gole Grzegorza Laty – red.) - opowiada Tomaszewski.

Bolesny powrót i kara za srebrny medal

Choć Kazimierz Górski dał Polsce największe sukcesy, jego rozstanie z kadrą odbyło się w skandalicznych okolicznościach. Po zdobyciu srebrnego medalu na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu w 1976 roku, sukces ten uznano w kraju za... porażkę.

- My jako jedyna drużyna wróciliśmy samolotem rejsowym. Dla nas nie znalazło się miejsca w czarterach, bo przegraliśmy. Doszło do tego, że na Okęciu wszyscy zapłaciliśmy cło - wspomina z goryczą Tomaszewski.

Największą karę zapłacił Antoni Szymanowski - 1250 złotych za przywiezione płyty winylowe. Sam Tomaszewski musiał zapłacić 500 złotych. Była to pokazowa kara za "przegrany" finał. Niedługo później trener Górski został "zesłany na banicję" do Grecji. Tam jednak po raz kolejny udowodnił swoją wielkość, doprowadzając Panathinaikos do historycznych sukcesów i zyskując przydomek "Papa".

Jan Tomaszewski: Kazimierz Górski to papież polskiej piłki [KIEDYŚ TO BYŁO]
Quiz. Czy poznasz piłkarzy z kadry Kazimierza Górskiego?
Pytanie 1 z 13
Jak nazywa się ten piłkarz?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki